wtorek, 21 czerwca 2016

Po spotkaniu autorskim z Jackiem Dehnelem

Źródło zdjęć: WiMiBP im. dr. W. Bełzy w Bydgoszczy (facebook)

Dokładnie tydzień temu we wtorek miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu autorskim z Jackiem Dehnelem w Bibliotece Miejskiej. Zapraszam do któtkiej relacji z tego wydarzenia.

Już od jakiegoś czasu miałam zamiar udać się na takie spotkanie, ale na szczęście tym razem czas mi na to pozwolił.

Spotkanie odbyło się w porze wieczornej na strychu biblioteki, a atmosferę dodatkowo podkreślała deszczowa, szara pogoda. Jednym słowem klimat na taką literacką imprezę był.

Samego Jacka Dehnela chyba za bardzo przedstawiać nie trzeba. Każdy szanujący się czytelnik coś o nim słyszał, a jestem pewna, że większość z Was czytała choć jedną jego książkę. Ale dla porządku: Jacek Dehnel urodził się 1 maja 1980 w Gdańsku. Polski poeta, tłumacz z angielskiego i rosyjskiego, prozaik, malarz.  Ja akurat znam "Lalę", którą czytałam już dobrych kilka lat temu, ale na stałe utkwiła w mojej pamięci.

 

Pierwsze co rzuciło się w oczy, gdy pisarz wszedł do sali był oczywiście jego ubiór. Dehnel jest znany z tego, że wyróżnia się z szarego tłumu, z oczywistego jak myślę powodu ;) Sala była wypełniona po brzegi, a niektórzy musieli zagrzać miejsce na podłodze. Cieszy oczywiście fakt, że frekwencja dopisała.

Prowadzący spotkanie w pytaniach skupił się właściwie tylko na najnowszej książce Dehnela "Krivoklat", wydanej oczywiście w tym roku, nakładem wydawnictwa Znak. Po kilku chwilach rozmowy poczułam irytację i złość na taką tematykę spotkania, bo pytania były zbyt szczegółowe, a nawet nudne. Przypuszczam, że osoby tam obecne w tym i ja oczywiście, wolałyby słuchać o czymś bardziej ogólnym, albo o poprzednich książkach pisarza. Prowadzący naprawdę się nie popisał, oczywiście miał wiedzę, ale mógł się bardziej przygotować. Pytania formułował na miejscu, dobór odpowiednich słów sprawiał mu wiele trudności, motał się okropnie, a co najgorsze trwało to kilka dobrych chwil. Jak to mawiała moja polonistka- nie potrafił sprzedać swojej wiedzy.

Niemniej jednak pan Jacek Dehnel z wielką umiejętnością potrafił odpowiedzieć interesująco na te nieciekawie zadawane pytania. Opowiadał ciekawie i składnie, ma ogromną wiedzę. Od razu było słychać, że jest człowiekiem szalenie inteligentnym i z pasją. Mieliśmy również okazję wysłuchać fragmentu najnowszej powieści, który odczytał z dość dużą charyzmą, co wywoływało salwy śmiechu, a zostało uwiecznione na poniższym zdjęciu:


Spotkanie było dość długie, ale na koniec oczywiście można było zadawać pytania. Jedna starsza pani wyróżniła się szczególnie. Powiedziała, że z racji swojego wieku "boli ją" to jak opisał swoją babcię w "Lali". Zasugerowała, że brzydko wykorzystał chorobę staruszki dla swoich celów (w powieści pisarz opisuje opiekę nad chorą). Chyba osoby tam się znajdujące aż oczy i uszy przecierały ze zdumienia, bo naprawdę ciężko było wpaść na taki wniosek po tej lekturze.  W życiu bym na to nie wpadła. Ile ludzi, tyle opinii jak widać.
Ale przynajmniej pani ta dobrze podsumowała to spotkanie, a raczej kompletny brak wyczucia przez prowadzącego. Jak widać nie tylko ja miałam takie zastrzeżenia.

Pisarz kolekcjonuje również różne stare zdjęcia, pocztówki, itp., które można choć w małej części obejrzeć na stronie internetowej, do której odsyłam: http://awers-rewers.pl/
 


Słuchanie takiej osoby jaką jest Jacek Dehnel motywuje do pracy nad sobą, nad rozwojem. Cieszę się, że mogłam tam być i obym mogła na takich spotkaniach bywać częściej. To tyle z mojej strony.
Pozdrawiam!

1 komentarz:

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.