niedziela, 6 marca 2016

Podsumowanie lutego


Książkowe i filmowo- serialowe podsumowanie lutego w moim wykonaniu ☺

Luty to po styczniu najgorszy dla mnie miesiąc w roku. Nie lubię zimy i źle ją znoszę. Niestety z braku słońca i krótkich dni dopada mnie depresja. Moja motywacja do czegokolwiek wyparowuje jak kamfora, zwłaszcza do blogowania. Ubolewam nad tym, ale jakoś w weekendy zdołałam trochę poczytać i coś obejrzeć, bo w tygodniu tylko praca i zmęczenie po niej. Mogłabym iść od czasu do czasu do solarium po dawkę wit. D, ale też jakoś nie mogłam się zebrać w sobie żeby to zrobić.
Teraz już czuję się znacznie lepiej, bo dni są dłuższe, jest coraz cieplej i czuję już nawet wiosenną aurę. W końcu to w tym miesiącu mamy Wielkanoc, a pierwsza świąteczna ozdoba już zdobi moje mieszkanie.
Kiedy dopada mnie chandra zawsze stosuję skuteczne antidotum- książki i filmy. To pozwala mi zapomnieć o gorszym nastroju, a przygnębienie oddala się.

W lutym zdołałam przeczytać cztery książki, a spośród nich wytypowałam najlepszą- "Drzewo migdałowe". Już od dawna była na mojej liście, a kiedy zobaczyłam ją w bibliotece, naprawdę się ucieszyłam. Nie do końca wiedziałam, czy ta tematyka będzie mi odpowiadać, ale teraz co do tego nie mam już żadnych wątpliwości. Na uwagę zasługuje też "Skradziona", ta powieść niesamowicie mnie wciągnęła, nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła przeczytać kolejne strony, choć muszę przyznać, że pewne momenty fabuły irytowały mnie.

Co do filmów to dużo by mówić, ale w skrócie napiszę tylko, że "Marsjanin" wywarł na mnie największe wrażenie. Ma to wszystko co dobry film powinien mieć. Oglądając go nie nudziłam się ani chwili, do tego śmiałam się tak, że słyszeli mnie chyba sąsiedzi, no i wzruszenia też były. Polecam.

Moim hitowym odkryciem lutego jest jednak serial. Oprócz "Gry o tron" już dawno żaden serial tak mnie nie zaciekawił. W ubiegłym roku oglądałam jedynie "Miasteczko Twin Peaks". Ta nowa perełka to "Suits", czyli House w wersji prawniczej. Kilka dni zajęło mi obejrzenie pierwszego sezonu, teraz jestem już w połowie drugiego i nie ma mowy żebym odpuściła. Nawet nie pamiętam jak na niego trafiłam, a to się nazywa szczęśliwy traf.

I to tyle jeśli chodzi o luty. Trochę się rozpisałam, ale zaniedbuję swojego bloga, więc musiałam nadrobić zaległości. Do tego znowu zmieniłam wygląd strony, nawet nie chcę wiedzieć, który to już raz... Ciężko się doliczyć. Poprzedni szablon był bardzo ładny, przykuwał uwagę, ale wiało od niego też chłodem, a ja wolę cieplejsze barwy. Na przywołanie wiosny wkleiłam piękny wschód słońca, zwiastujący równie piękne dni ☀ ☀ ☀
Na koniec zapraszam do odsłuchania piosenki z jednego z filmów lutego, mam na nią teraz "fazę" ;)
Pozdrawiam ciepło!

Przeczytane książki:
1. Dziewczyna z porcelany- Agnieszka Olejnik
2. Zacisze Gosi- Katarzyna Michalak
3. Skradziona- Clara Sanchez
4. Drzewo migdałowe- Michelle Cohen Corasanti

Najlepsza książka lutego

Obejrzane filmy:
1. Królowie lata (2013)
2. Taksówkarz (1976)
3. Marsjanin (2015)
4. Grawitacja (2013)
5. Zapach kobiety (1992)
6. Miłość w Nowym Jorku (2000)
7. Hotel Transylwania 2 (2015)
8. Miasta miłości (2013)
Najlepszy film lutego
Serial:
W garniturach/ Suits
Sezon 1.
1. Pilot
2. Errors and Omissions
3. Inside Track
4. Dirty Little Secrets

Jeden z najlepszych seriali jakie widziałam. 

Koniecznie posłuchajcie tej piosenki. Tak mi się spodobała, że słucham jej na okrągło ;) Moby- The Only Thing

12 komentarzy:

  1. Muszę w końcu przeczytać "Drzewo migdałowe":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobre wyniki, gratuluję! Chciałabym obejrzeć film "Marsjanin" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niczego nie czytałam z Twojego stosiku, ale Tobie gratuluję wyniku! Życzę również zaczytanego marca :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję wyniku - zwłaszcza, że bardzo dobrze Cię rozumiem, też nie przepadam za lutym i od złego humoru musiałam się ratować czytaniem/oglądaniem :) Przyznaję, że nigdy wcześniej nie słyszałam o "Drzewie migdałowym", ale po krótkim zastanowieniu stwierdzam, że chętnie przeczytam. Co do "Marsjanina", zamierzałam sobie kompletnie odpuścić, bo to nie jest tematyka dla mnie, jednak kilka Twoich pozytywnych słów sprawiło, że zaczęłam się wahać... Hm, może faktycznie powinnam dać szansę tej produkcji. Co do "Suits", mam ten serial na liście :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresowałaś mnie tym serialem "Suits" Ja ostatnio prawie w ogóle nie czytam... Jakoś nie mam kiedy, kiedyś połykałam książki jednym kęsem teraz jakoś jedną książkę już drugi miesiąc czytam i jakoś nie mogę jej skończyć. Ciekawa jet i w ogóle. Ale nic mi się nie chce. Może to właśnie przez tą zimową atmosferę. Miejmy nadzieję że tak i że już niedługo z pierwszymi krokami wiosny to odrętwienie odejdzie, czego życzę też i Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach ruszenie z serialem "Suits". Swego czasu kolega zachwalał go, a ja sklerotyczka oczywiście zapomniałam o nim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie tu u ciebie :)
    Może wpadniesz też do mnie i zostawisz ślad?

    OdpowiedzUsuń
  8. ja oglądałam jedynie hotel Transylwania 2, ale mam nadzieję, że i resztę nadrobię.
    Serdecznie pozdrawiam.
    http://zawsze-tylko-ja.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej, House w wersji prawniczej? Tym to naprawdę mnie przekonałaś :D O Suits słyszałam już co nieco, ale wciąż nie mogłam się zabrać, może warto to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wszędzie o tym marsjaninie trąbią, aż wstyd że jeszcze nie oglądnełam. no nic jutro nadrabiam zaległości

    OdpowiedzUsuń
  11. Grawitację też oglądałam. Ciekawa. Ale na Marsjanina jeszcze czekam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiłaś mnie tym serialem Suits :D
    A Marsjanina oglądałam, czytałam i ahhh. Cudowny <3

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.