czwartek, 31 października 2013

Z przymrużeniem oka





tytuł: Dowód. Prawdziwa historia neurochirurga, który przekroczył granicę śmierci i odkrył niebo.
autor:
tytuł oryginału: Proof of Heaven: A Neurosurgeon's Journey into the Afterlife
wydawnictwo: Znak Literanova
data wydania: 18 marca 2013
liczba stron: 256




Przeczytanie tej książki przeze mnie nie było przypadkiem, ponieważ bardzo chciałam poznać tą historię. Interesowało mnie co ma do przekazania lekarz, czyli człowiek o nieprzeciętnej inteligencji, wykształceniu i obyciu w świecie.
Sam podtytuł książki wydaje mi się być troszeczkę natarczywy, tak jakby chciano przekonać odbiorcę, że to zdarzyło się naprawdę i nie jest żadną wymyśloną bajeczką. Chociaż, gdy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcie autora, na którym był ubrany w muszkę zaczęłam się poważnie zastanawiać co do jego wiarygodności, bo podobno nie wierzy się facetom w muszkach ;)

Eben Alexander neurochirurg, wykładowca Harvardu, pewnego dnia źle się poczuł w swoim domu, a jego stan okazał się na tyle ciężki, że zapadł w śpiączkę. Lekarze nie mogli go zdiagnozować, a rodzina spodziewała się już najgorszego. No i właśnie w tym stanie, leżąc w szpitalu, jego świadomość doświadczyła zaświatów. Co tam widział i co czuł oczywiście nie będę pisać, bo żeby się tego dowiedzieć trzeba sięgnąć do książki.

Co do okładki. Bardzo mi się podoba, jest prosta, ale charakterystyczna. Nie zastanawiałam się jakoś szczególnie czy motyl ma jakiś związek z treścią książki. Ku mojemu zaskoczeniu nie bez przyczyny widzimy ten motyw. I teraz nie wiem czy to napisać czy nie, bo jest to moim zdaniem dość wyraźny punkt tej historii. Ale napiszę, a co tam, może dzięki temu będziecie mieli jakiś pogląd na tą sprawę. Otóż autor Eben Alexander w swojej wizji przemieszczał się właśnie na barwnym motylu. Hmm dla mnie było to troszkę śmieszne. 

Podsumowując, Dowód czyta się bardzo szybko, jest to dość ciekawa historia opowiedziana w prosty i przystępny sposób. Powiedziałabym, że to taka typowa relacja z życia po życiu, różniąca się od większości tym, że autor próbuje wyjaśnić całe to zdarzenie z medycznego punktu widzenia. To jak odbierzemy wydarzenia tu przedstawione, każdy musi indywidualnie rozpatrzyć, według swoich poglądów i wierzeń.

Moja ocena: 4-/6.

sobota, 26 października 2013

Weekend cytatów

 

 „Widzisz, tacy jesteśmy. Jesteś dzielna i nie boisz się umrzeć. Ale boisz się spóźnić do pracy. Już takimi niewolnikami jesteśmy, mamy to we krwi.”
Dziewczyna z poczty, S.Zweig

„Możesz się wściekać, ile chcesz, ale nic nie poradzisz na to, na co nic nie poradzisz.”
Zniknięcie słonia, H.Murakami

„Nie tylko miłość trzyma ludzi razem. Także sekrety i cena, którą się płaci, żeby ich nie wyjawić.”
Wszystko jest względne, S.King

„Wybaczenie ma się w sercu, a nie na języku. Trzeba poczuć, że wybaczasz, a nie rzucić jednym pięknym słowem.” 
Wiśniowy Dworek, K.Michalak

„(...) czasami trzeba po prostu zamknąć oczy, głęboko odetchnąć i nie wnikać zbyt głęboko w zagadkę ludzkiego serca.” 
Sekretne życie pszczół, S.Kidd

czwartek, 24 października 2013

Chodźmy na spacer :)


tytuł: Haruki Murakami i jego Tokio. Przewodnik nie tylko literacki
autor: Anna Zielińska-Elliott
wydawnictwo: Muza
data wydania: 9 maja 2012
liczba stron: 270

Na początek parę słów o autorce. Anna Zielińska- Elliott jest absolwentką warszawskiej japonistyki i tłumaczką współczesnej literatury japońskiej, z której zrobiła także doktorat. Mieszkała w Tokio przez pięć lat i często wraca do Japonii. To tam jako studentka odkrywała utwory Murakamiego, gdy w 1987 roku ukazał się bestseller Norwegian Wood. Lubi podróże, książki i dobre jedzenie. Przetłumaczyła ona chyba większość książek (powieści jak i opowiadań) Murakamiego na język polski.

Przewodnik został wydany w ubiegłym roku, więc można powiedzieć, że będzie on stosunkowo nowy, ale autorka z góry przeprasza, że informacje mogą być już nieaktualne, bo tempo życia w Tokio jest bardzo szybkie i nagle gdzieś wyrasta nowy budynek albo stary jest błyskawicznie rozbierany. Takie jest ryzyko pisania przewodników, ale to oczywista sprawa.

Książka jest podzielona na dziesięć rozdziałów, w których wędrujemy śladami bohaterów Murakamiego. I tak na przykład w pierwszym rozdziale idziemy na spacer zobaczyć Uniwersytet Waseda, o którym jest mowa w Norwegian Wood, a który ukończył sam pisarz (dopiero po siedmiu latach i z małymi przygodami, ale ukończył ;). Do dokładnych opisów miejsc mamy mnóstwo zdjęć (ponad trzysta w całej książce), adresów, godzin otwarcia i cen biletów czy linków stron internetowych. Wyobrażam sobie, że potencjalny podróżnik nie zgubi się w tokijskim gąszczu z tak dokładnymi wskazówkami. Ale co najważniejsze dla fanów Murakamiego mamy liczne cytaty z jego utworów, przeplatane anegdotami z życia samego pisarza, a nawet jego odpowiedzi na listy fanów. W internecie wcale nie ma tak wiele szczegółów z jego biografii, więc ta książka jest na pewno cennym źródłem takich ciekawostek. Tak więc wchodzimy do tych samych kawiarni czy restauracji, w których bywali bohaterowie jak i sam pisarz, a bywać w nich uwielbiał, szczególnie w klubach jazzowych.


Murakami to mój ulubiony pisarz, a Tokio jest marzeniem, więc taki przewodnik jest dla mnie idealny. Ale nie trzeba być ani fanem sławnego Japończyka, ani wielbicielem tego miasta żeby zajrzeć do tej książki. To jest przede wszystkim źródło wiedzy o tym kraju, o kulturze, o ludziach, zwyczajach i codzienności, dzięki któremu można się sporo nauczyć. A poszerzać swoją wiedzę trzeba zawsze ;)

środa, 23 października 2013

Owocowo




tytuł: Wiśniowy Dworek
autor: Katarzyna Michalak
seria/cykl wydawniczy: Seria owocowa tom 4
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 28 listopada 2012
liczba stron: 312









Ostatnio na blogosferze pełno Katarzyny Michalak, szczególnie jej powieści "W imię miłości", więc przejrzałam tyle recenzji i zachęt, że przeczytałam w końcu jej książkę żeby mieć jakieś odniesienie. Trafił mi się akurat "Wiśniowy Dworek" i mimo, że jest to czwarta część z cyklu owocowego, to jednak nie odczułam, że brakuje mi jakiegoś wcześniejszego wątku. Także moim pierwszym spostrzeżeniem może być fakt, że powieści z tej serii nie trzeba czytać po kolei.

Ładna okładka przykuła moją uwagę, bo lubię takie klimaty, a co jest w środku?
Poznajemy dwie Danki. Jedna jest nauczycielką w wiejskiej szkole i ledwo wiąże koniec z końcem, druga zarządza apartamentowcami w Warszawie. Nie trudno się domyślić jakimi charakterami obdarzyła pisarka te postacie. Losy romantycznej szarej myszki z prowincji i przebojowej business women, krzyżują się w sposób zaplanowany przez tajemniczego Daniela. Ogólnie fabuła jest bardzo ciekawa i odczułam pozytywne zaskoczenie, a akcja jest dynamiczna. Fajnie było odkrywać z kolejnymi stronami, co też takiego łączy te osoby ze sobą. Pomysł niebanalny bym powiedziała.

Katarzynę Michalak umieściłabym na jednej półce z Moniką Szwają, Katarzyną Grocholą czy Anną Ficner-Ogonowską. Wiele z recenzji podsumowywało powieści Michalak jako idealne na jesienne wieczory i ja nie dodam tutaj nic nowego, bo jest to po prostu idealne określenie. Taka literatura nie wnosi świeżości, nie nauczymy się z niej wiele, ale czyta się ją przyjemnie jako niezobowiązującą propozycję. Jest coś co mnie trochę irytuje w tego typu kobiecych powieściach. A mianowicie to, że bohaterowie często są bardzo zamożni, jeżdżą luksusowymi autami, mają nieograniczone fundusze na remonty swoich apartamentów i kasę na wszelkie przyjemności. Są architektami, szefami firm i podróżują po całym świecie. Ciekawe czy te książki rzeczywiście czytają tacy ludzie, ale sądzę, że jednak takie wykształcone i obyte osoby interesuje troszkę inna literatura. Może do lektur Katarzyny Michalak częściej zaglądają gospodynie domowe, które lubią sobie pomarzyć ;)

Pierwsze zdanie: W ten ciepły majowy dzień nad wiśniami otaczającymi stary dwór unosiły się setki krzątających się gorączkowo pszczół.
Ostatnie zdanie: Pobiegnę za nim na koniec świata, czy tego chcesz, mój drogi, czy nie.

wtorek, 22 października 2013

Wystarczy marzyć

Niedawno odezwała się do mnie Bella Grek (pseudonim) z pytaniem czy nie zechciałabym ocenić i zrecenzować jej dwóch tomików poezji, ponieważ właśnie wydaje trzeci. Po krótkiej wymianie spostrzeżeń, chętnie zgodziłam się na to wyzwanie. Wyzwanie, ponieważ wcześniej nie opisywałam na blogu poezji. Oczywiście czytam wiersze (od czasu do czasu) z tomików, które znajdują się w mojej domowej biblioteczce, a są to m.in. utwory ks. Twardowskiego, K.K.Baczyńskiego czy W. Szymborskiej, także jest to klasyka jednym słowem.

Poezja jest chyba przede wszystkim po to, aby każdy mógł ją interpretować według siebie i zaczerpnąć z niej to czego w danym czasie dla siebie potrzebuje. Dlatego wyrażę swoją subiektywną opinię w dosłownie kilku zdaniach. Dodam jeszcze, że czytałam powoli, absolutnie nigdzie ani z niczym się nie spiesząc (co uważam przy poezji jest istotne).

"Gladiator w różowej sukience" to pierwszy tomik autorki, wydany w 2008r., podzielony na część słodką i gorzką. Cały tomik odebrałam przede wszystkim jako bardzo kobiecy i odważny, obnażający najintymniejsze momenty życia. Słodka namiętność miesza się z gorzkim bólem. Jest o mężczyznach, o miłości, o ciele... A oto co sama pisarka sądzi o swym pierwszym "dziecku": "to ostra i bezkomromisowa wizja współczesnego życia kobiety i otaczającego ją świata, ukazuje nam duże emocje zamknięte w uśmiechu. Odkrywa beztroską radość życia na równi z krytyczną oceną rzeczywistości. Porusza tematy dnia codziennego w skondensowanej formie czasem wręcz prześmiewczej by zaintrygować czytelnika lekko feministycznym tonem."

Drugi tomik "...i inne przypadki" został wydany dwa lata poźniej. Na pewno przez taki czas każdy dojrzewa, zmienia się, odrywa nowe rzeczy. I tak jest w tym przypadku. Dużo refleksji, dużo rozmyślań i pytań, na które każdy z nas może sam odpowiedzieć. Widzę tu szczerość, próbę rozliczenia się ze samą sobą.

Podsumowując- jestem zachwycona! Dosłownie od pierwszych słów poczułam, że to coś dla mnie. Z tych wierszy płyną najskrytsze uczucia, momentami czułam lekki wstyd przed sobą, ale nie bałam się tych odkryć. Sama Bella mówi, że tomiki te bardzo się różnią, są wręcz kontrastowe, co dostrzegła dopiero po czasie. Być może. Wiem, że będę wracać do tej poezji, bo stała się ona dla mnie wyjątkowa. Mam nadzieję, że trzeci tomik będzie bardziej dostępny dla szerszego grona odbiorców.
Polecam.

Zapraszam na bloga Belli, na którym zamieszcza swoje wiersze od września 2010 i na fb:
bellagrek.blog.onet.pl (Niestety strona dosyć opornie mi się wczytuje, zacina się, wyskakuje jakiś komunikat, mam nadzieję, że u Was będzie działać lepiej)

 

Dedykacja ;)
Na koniec pozwolę sobie zamieścić tutaj jeden z moich ulubionych wierszy:

Szczęścia

Sami wędrowcy
Na tej planecie
Szukają szczęścia
Ociemniali włóczędzy
Szukają nie widzą
Potykają się o nie
Podepczą
I pójdą sobie.

niedziela, 20 października 2013

Arcydzieło





tytuł: Dziewczyna z poczty
autor: Stefan Zweig
tytuł oryginału: Rausch der Verwandlung
seria/cykl wydawniczy: Nowy Kanon
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 25 kwietnia 2012
liczba stron: 336





Autor Dziewczyny z poczty Stefan Zweig był austriackim poetą i dramaturgiem żydowskiego pochodzenia. Jako pisarz interesował się przede wszystkim psychologią człowieka. W akcie protestu przeciwko hitleryzmowi, wraz z żoną popełnił samobójstwo. Było to moje pierwsze 'spotkanie' z tym autorem i uważam je za wyjątkowo udane.

Tytułowa dziewczyna z poczty ma na imię Christine. Praca w archaicznym urzędzie pozwala jej na życie na absolutnym minimum. Jej codzienność to szara i smutna monotonia. 28-latka nie może nawet pomyśleć o jakiejkowiek rozrywce, bo musi liczyć się z każdym groszem i zajmować chorą matką. Na swoje zakratowane stanowisko stawia się co do sekundy, bo w przeciwnym razie, ludzie ze wsi gadaliby, że jest leniwą niezdarą. Christine działa jak zaprogramowany automat, a tylko brak czasu na rozmyślanie o sobie, ratuje ją od załamania nerwowego.
Pewnego dnia jak za sprawą czarodziejskiej różdżki w bajce, wszystko odmienia się o  180 stopni. Dziewczyna dostaje zaproszenie od swojego bogatego wujostwa do luksusowego kurortu. Wyuczona obowiązkowość i rozsądek na początku trawią jej sumienie, ale w końcu postanawia wyjechać i oczekuje tego jak wielką przygodę swojego życia. Po przybyciu na miejsce od razu widać, że od zamożnych wczasowiczów dzieli ją przepaść. W hotelowym holu ze starą walizką i warkoczem, wygląda nawet nie jak uboga krewna któregoś z gości, ale jak kandydatka na sprzątaczkę ;) Ciotka widząc jej konsternację i zagubienie od razu bierze swoją krewniaczkę w obroty i za pomocą kilku nowych ubrań, makijażu i obcięcia włosów przemiania ją z ropuchy w księżniczkę. 
I tak oto na salonach nowa Christiane (już nie Christine) świeci triumfy. Towarzystwo, alkohol i muzyka tworzą dla niej nowy, nieznany wcześniej klimat zabawy i sprawiają, że dziewczynie puszczają wszelkie hamulce. Tak długo tłumione pragnienia i emocje, teraz wybuchają ze zdwojoną siłą. Ale jak to w bajce było, bal nie trwa wiecznie, a uciekająca z balu księżniczka, gubi swój piękny pantofelek. I tutaj jest całkiem podobnie. Zakończenie powieści jest ciekawe, zaskakujące i.. niedokończone.

Dziewczyna z poczty fabułą przypomina trochę taką opowieść o księżniczce, ale w bardziej współczesnych czasach. Książka zawiera potężny ładunek analizy psychologicznej bohaterów. Zweig robi to po prostu w mistrzowski sposób. Zresztą z tego właśnie jest znany pisarz. Akcja może i toczy się w średnim tempie, ale przez to, że każdy ruch, każdy czyn postaci jest bardzo dokładnie przerabiany i omawiany pod każdym względem. Mnie takie studium jednostki bardzo interesuje, ale może są osoby, którym przypominałoby to może lekturę szkolną. Książka ta trafiła nawet na półkę ulubione w mojej biblioteczce na lubimyczytac, a taki awans nie zdarza się u mnie zbyt często.
Polecam każdemu.

Moja ocena: 6/6.

czwartek, 3 października 2013

Perfumiarz potwór





tytuł: Pachnidło. Historia pewnego mordercy
autor:
tytuł oryginału: Das Parfum: die Geschichte eines Mörders
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 2006 (data przybliżona)
liczba stron: 252





Jan Baptysta Grenouille. Porzucony przez matkę niemowlak, trafia w ręce różnych opiekunek, z których jedna, od razu zauważa osobliwą odmienność chłopca. Ten bowiem w ogóle nie ma zapachu. Jego ciało powinno pachnieć niemowlęciem i mlekiem, jednak nie wydziela żadnej woni. Kobieta podejrzewa, że mały pochodzi od samego szatana. Jan trafia w końcu do przytułku, w którym inne dzieci również zauważają, że nowy podopieczny jest trochę niesamowity. Doszło nawet do tego, że dzieciaki z przerażenia, próbowały zabić Grenouilla.

Po latach młody Jan Baptysta znając doskonale swój szczególny talent do rozpoznawania wszelakich zapachów, zatrudnia się w upadającej perfumerii Baldiniego. Ten początkowo nie chce go przyjąć, ale Jan oczarowuje go, tworząc na poczekaniu podróbkę perfum konkurencji. Duet perfumiarzy sprawdza się, przynosząc fortunę i sławę Baldiniego w całej Europie. W tym też czasie Grenouille popełnia swoją pierwszą zbrodnię, na młodej, pięknej dziewczynie, która opętała go swoim zapachem.

Mniej więcej do tego momentu powieść naprawdę mi się podobała. Czytałam ją jak scenariusz filmowy, bo w mojej głowie płynnie pojawiały się kolejne obrazy tej historii. Jednak z każdą stroną było coraz bardziej makabryczne. Przede wszystkim, wstrętem napawały mnie opisy, jak to stary, obrzydliwy facet fascynuje się młodymi i pięknymi dziewicami, ale szczegółów nie będę podawać ;)

Zakończenie było bardzo zaskakujące i odrażające jednocześnie. Podsumowując, początek był tak zachęcający, że miałam ochotę obejrzeć ekranizację, jednak później troszkę się to wszystko zepsuło.

Pierwsze zdanie: W osiemnastym stuleciu żył we Francji człowiek, którego spośród jakże licznych w tej epoce genialnych i odrażająych postaci zaliczyć wypada do najbardziej genialnych i najbardziej odrażająych.
Ostanie zdanie: Po raz pierwszy zrobili coś z miłości.

Moja ocena: 3+/6.

wtorek, 1 października 2013

Rozdanie #3. Wystarczy się zgłosić.

To już moje trzecie rozdanie na blogu. Bardzo mi się spodobało organizowanie konkursów, bo  miło jest kogoś obdarować książką. Zawsze bez względu na zadanie konkursowe, będę losowała zwycięzcę, ponieważ to wydaje mi się być najbardziej sprawiedliwe.

Tym razem nagrodą jest "Zupa z granatów". Książka pochodzi z mojej domowej biblioteczki, więc była czytana.



Regulamin

  1. Konkurs trwa od 01.10 do 31.10.2013 roku.
  2. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania.
  3. Wyniki zostaną ogłoszone najpóźniej do 03.11.2013 roku.
  4. Zwycięzca konkursu zostanie poinformowany o wygranej drogą mailową i ma 3 dni na podanie mi danych do wysyłki nagrody.
  5. W ciągu kolejnych 7 dni ja zobowiązuję się do wysłania książki zwycięzcy.
  6. Udział w zabawie mogą wziąć wszystkie osoby zamieszkałe na terenie Polski. Nie wysyłam książek za granicę.
     
    Zasady są bardzo proste. Wystarczy wyrazić chęć udziału w rozdaniu w komentarzu pod tą notką. Oczywiście zapraszam również osoby, które nie prowadzą bloga.
     
    Zgłaszam się/ Chcę wziąć udział
    Email: