środa, 11 września 2013

Najdziwniejsza książka jaką czytałam.





tytuł: Gra Geralda
autor: Stephen King
tytuł oryginału: Gerald's game
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2005 (data przybliżona)
liczba stron: 350






Pewnego dnia naszło mnie na jakąś książkę Kinga, więc wybrałam się do biblioteki i natrafiłam na "Grę Geralda". Przyznaję się bez bicia, że kierowałam się ilością stron. Jestem początkującą czytelniczką mistrza grozy, więc troszeczkę przerażają mnie te opasłe tomy jakie pisze, po prostu boję się, że nie przebrnę przez 800 stron książki, która mi się nie podoba. Wzięłam ją więc do domu, nawet nie czytając co tam też ciekawego było napisane na okładce. Ale dosyć już bo wstęp będzie dłuższy niż opis treści ;)

Zmęczone sobą małżeństwo, z wieloletnim stażem postanawia trochę urozmaicić swoje życie. W tym celu udają się do oddalonego domku letniskowego i tam właśnie zaczyna się tytułowa gra. Gerald zakuwa swoją żonę kajdankami do łóżka w celach wiadomych ;) Jessie opiera się, protestuje, ale nic to nie daje. Całość sytuacji po prostu ją bawi i zaczyna czuć na przemian politowanie i złość w stosunku do mężczyzny. Uparty małżonek nie daje za wygraną, dlatego dostaje kopniaka na zniechęcenie ;) Kopniak skutkuje atakiem serca, w efekcie czego Gerald upada na ziemię martwy. Gra Geralda tragicznie i jednocześnie komicznie dobiegła końca, a zaczyna się gra Jessie. Przerażona kobieta mimo tego fatalnego położenia w jakim się znalazła, próbuje zachować jasność umysłu bo tylko to jest w stanie ją uratować. Nikt z bliskich czy znajomych nie wie, gdzie udała się para, sąsiadów brak, a telefon leży z dala od niej. Jakby przeszkód było mało, nagle w domu pojawia się wygłodniały pies. Swoją szansę na uniknięcie śmierci głodowej znalazł w Geraldzie... po prostu zaczyna go jeść, odrywa sobie kęsy i smacznie przeżuwa. Krzyki kobiety co najwyżej go dziwią. Gdy krwawa uczta trwa w najlepsze, Jessie mdleje z osłabienia, mdłości i pragnienia. Chcąc wyswobodzić się z kajdanek, próbuje wykorzystać leżące w pobliżu przedmioty. A to nie koniec koszmaru, bo jej głowa wyczuwając idealny do tego moment, zaczyna przywoływać obrazy z dzieciństwa, kiedy to jej własny ojciec niby niechcący ją wykorzystał...

Czytając tę książkę zastanawiałam się po prostu, co musi dziać się w umyśle pisarza, który wymyśla takie rzeczy. Momentami patrzyłam na te strony i czułam wstręt, ale ostatecznie przecież utkwiła mi w pamięci, czyli to dobrze. Wolę takie lektury niż nijakie.

Moja ocena: 4-/6.

24 komentarze:

  1. Lubię Kinga, więc i po tę pozycję pewnie kiedyś sięgnę.
    Jednak muszę powiedzieć, że ja również dzisiaj zastanawiałam się, skąd autor bierze te wszystkie dziwaczne pomysły. Czytam teraz opowiadania Kinga i też momentami wprowadzają mnie one w osłupienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie mam teraz jego opowiadania i dosłownie po trzech stronach poszłam spać i miałam koszmar z książki ;D

      Usuń
  2. King ma to do siebie, że jego książki są przepełnione grozą i wydaje mi się, że właśnie o to w tym chodzi. Osobiście jestem wielką zwolenniczką Mistrza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Kinga ale tej książki nie czytałam, tak jak Kornelia :)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. King - mistrz grozy, uwielbiam go, każda jego książka to dla mnie arcydzieło horroru, tej nie czytałam jeszcze, ale na pewno jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Kinga, jestem jego miłośniczką, ale nie miałam okazję czytać jeszcze tej książki, chociaż przeczytałam już ponad 30 pozycji z jego twórczości, wliczając w to opowiadania. Widzę, że tą potrafi porządnie zszokować.
    Nawiązując do treści, przypomniało mi się opowiadanie, w którym rozbitek na bezludnej wyspie zaczął zjadać sam siebie i pisał pamiętnik, który właśnie był w treści tego opowiadania...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jednak nie moje klimaty, wiec podziekuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię Kinga, mnie osobiście nudzi. Faktycznie ma facet poryte pomysły... Osobiście polecam Carrie, Cujo i Dolores Clareborne (czy jakkolwiek się to pisze) :) akurat te trzy mnie porwały, czego nie można powiedzieć o innych jego książkach :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomysły Kinga są straszne. Dopiero zaczynam z nim przygodę. Mam nadzieję, że kiedyś i na tą pozycję trafię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po coś Kinga z pewnością sięgnę... Ale ciągle nie wiem, po co :)

    OdpowiedzUsuń
  10. aż mnie głowa zabolała, gdy czytałam opis fabuły. Już wiem że po tą książkę na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już dosyć dawno temu i pamiętam, że byłam strasznie zaskoczona tą książką, zupełnie nie wiedziałam co o niej myśleć. Rzeczywiście King miewa szalone pomysły i to na pewno był jeden z nich. Ogólnie cała kobieca trylogia jest chyba pisana trochę lżejszym piórem niż pozostałe jego książki, więc polecam również "Dolores Claiborne" :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. King tak już ma niektóre jego książki są średnie, inne to arcydzieła...tej jeszcze nie czytałam, ale pewnie jako jego fanka sięgnę po nią, ale na samym końcu...od siebie polecę Wielki Marsz;) to dla mnie jak do tej pory najlepsza jego książka...poza tym klasyki typu Zielona Mila czy Skazani na Shawshank...

    OdpowiedzUsuń
  13. nie czytałam jeszcze żadnej jego książki, bo boje się, że moja psychika będzie potem szwankować xD

    OdpowiedzUsuń
  14. trochę naspoilerowałaś... ale wydaje się ciekawie. zobaczymy. na razie z dzieł Kinga jest za mną tylko "Lśnienie" - to właśnie jedno z tych tomiszczy co mają 600 stron, ale książka była genialna. prawdę mówiąc wciąż się jej boję, zwłaszcza gdy idę w nocy do łazienki.. jeśli masz ochotę na jakąś inną książkę Kinga, zdecydowanie polecam właśnie tę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałaś już przedtem jakąmś książke Kinga? Bo wiesz, do tego autora moim zdaniem trzeba odpowiednio podejść. Osobiście uwielbiam twórczość Stephena KInga i jego wyobraźnie. Czytałąm dość sporo ksiazek tego autora, ale tą przeoczyłam. Teraz wiem, ze musze przeczytac!

    OdpowiedzUsuń
  16. Coraz bardziej mnie King ciekawi. Napisany przez Ciebie opis książki mnie zdziwił, a rzadko jestem w stanie się zdziwić obrzydliwością fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerze mnie zaciekawiłaś tą recenzją :D Rozumiem to, że na niektóre frgamenty musiałas się patrzec z odrazą, bo zapewne ja etż bym tak miała, ale nie zaprzeczysz, że nie była to pozycja oryginalna :D I że cię nie wciągnęła ;)
    Aż chyba się p[rzejde do biblioteki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. To fakt, King musi mieć coś z głową, skoro wymyśla takie rzeczy I za to kocham jego książki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaje mi się, że w tej recenzji jest trochę za dużo streszczenia książki, a za mało własnego zdania...
    Swoje pierwsze spotkanie z Kingiem odbyłam przy lekturze "Joyland", która również mnie nie porwała. Właściwie nie była straszna. Nie zamierzam się poddawać tylko sięgać po kolejną ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam jeszcze książek Kinga, ale muszę nadrobić te zaległości - może jednak nie koniecznie sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.