poniedziałek, 30 września 2013

Podsumowanie września

Uwielbiam podsumowania. Czytać je u innych i sama tworzyć własne. Statystyki bywają czasem nieprzyjemne, ale jednocześnie mobilizują do dalszej pracy nad sobą. Wrzesień był dla mnie miesiącem filmów, nie książek. Przez bardzo długi czas nie mogłam się skupić na oglądaniu filmów, irytowały mnie albo nudziły. Przez pół roku potrafiłam obejrzeć zaledwie dwa i to poniekąd z konieczności, bo w kinie. Coś widocznie się we mnie odblokowało ;) Jeśli chodzi o czytanie wyraźnie spuściłam z tonu, z różnych powodów i myślę, że ta tendencja się utrzyma.


416 stron
192 strony
*Średnio dziennie ok. 51 przeczytanych stron.



* ponad 2000 wyświetleń


sobota, 28 września 2013

Przepis na miksturę myśli.





tytuł: Zniknięcie słonia
autor: Haruki Murakami
tytuł oryginału: 象の消滅 / Zō no shōmetsu
wydawnictwo: Muza
data wydania: 24.10.2012
liczba stron: 376






Zniknięcie słonia to zbiór siedemnastu opowiadań, pochodzących z różnych okresów twórczości autora. Dlatego mamy tutaj przedsmak znanej "Kro­niki ptaka nakrę­ca­cza" (oczywiście czytałam ;), ale też dużo nowych tekstów. Myślę, że już sam cytat z okładki książki jest zachęcający: "Możesz się wściekać, ile chcesz, ale nic nie poradzisz na to, na co nic nie poradzisz"- typowy Haruki bym powiedziała ;) 
Wyobrażam sobie, że Murakami ma wielki kocioł, pożyczony od jakiejś znajomej czarownicy i według znanego tylko sobie przepisu, wrzuca do niego w odpowiednich proporcjach po kolei realizm, irracjonalność, magię, sporą dawkę samotności i szczyptę fantazji, miesza wszystko bardzo dokładnie i tak oto wychodzą jego dzieła :) Przedstawione historie są osobliwe, każda na swój sposób jest ciekawa. Mamy również małą wzmiankę o naszym kraju, co zdarza się nie pierwszy raz.
Mnie najbardziej podobało się opowiadanie zatytułowane "Sen", w którym kobieta nie mogąc zasnąć, prowadziła nocne życie, przed nic nie podejrzewającą rodziną. Gdy wszyscy już słodko spali, bohaterka wymykała się z domu na przejażdżkę samochodem po oświetlonym mieście i rozmyślała.
Troszkę się zdziwiłam, widząc bardzo obszerne recenzje tego zbioru opowiadań na lubimyczytac. Ja nie widzę potrzeby pisania o nim całych stron. Uważam, że klimat jaki kreuje japoński pisarz sprawia, że nie można poprzestać na jednej, czy dwóch jego książkach. Zniknięcie słonia jest moją jedenastą lekturą i wcale nie mam dosyć, wręcz przeciwnie. W związku z tym, narzuciłam sobie nawet wyzwanie.
 ***************** 

Chodzą słuchy, że Haruki Murakami jest faworytem do Literackiej Nagrody Nobla 2013. Podobno typy brytyjskich bukmacherów często się sprawdzają. Dodatkowo przewidywania zbiegają się z międzynarodową premierą najnowszej powieści "Bezbarwny Tzukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa". Oczywiście w Japonii od razu stała się hitem, a nasze wydawnictwo MUZA zapłaciło za prawa do niej, najwięcej w swojej historii. Zdobywca Nobla zostanie ogłoszony w październiku, ale byłaby to wyjątkowo piękna i słodka wisienka na torcie ;)
"Bezbarwny Tzukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa".

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/kultura/news-haruki-murakami-faworytem-do-literackiej-nagrody-nobla-2013,nId,1025454?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
najnowszej powieści Harukiego Murakamiego "Bezbarwny Tzukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa".

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/kultura/news-haruki-murakami-faworytem-do-literackiej-nagrody-nobla-2013,nId,1025454?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
najnowszej powieści Harukiego Murakamiego "Bezbarwny Tzukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa".

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/kultura/news-haruki-murakami-faworytem-do-literackiej-nagrody-nobla-2013,nId,1025454?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
I jak zawsze odsyłam na klimatyczną stronę autora, szkoda tylko, że tak rzadko aktualizowaną.

Moja ocena: 5/6.

środa, 25 września 2013

Czwartek cytatów

Tradycją będzie u mnie post raz w miesiącu z pięcioma cytatami z książek, które przeczytałam oczywiście ;) To druga notka z tego cyklu i cieszę się, że poprzednia Wam się podobała. Pozdrawiam ciepło bo za oknem deszczowo, choć ja uwielbiam taką aurę.

 
„Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku.”
Chłopiec w pasiastej piżamie, John Boyne

„Niesamowite jak paradoksalnie układa się życie: najpierw bardzo czegoś pragniesz i nie możesz się doczekać, a potem, kiedy jest już po wszystkim, marzysz tylko o tym, by cofnąć czas i wrócić do dni, gdy wszystko było po staremu.”
Delirium, Lauren Oliver

„Marzenia nie umierają. Już myślisz, że są martwe, a one tylko zapadły w sen zimowy jak wielki stary niedźwiedź. A gdy takie marzenie drzemie dłuższy czas, niedźwiedź budzi się głodny i zły.”
Bez śladu, Harlan Coben

„To ja muszę chcieć być szczęśliwa. Z tym, co mam i czego nie mam. Inaczej się nie da. Inaczej nigdy nie będę. Mam podjąć taką decyzję i się jej trzymać, bo tylko na siebie mam wpływ.”
Kalendarzyk niemałżeński, Paulina Młynarska

„Jeżeli uda się pokochać choć jedną osobę, to życie ma sens. Nawet jeśli nie można być z tym człowiekiem.”
1Q84- I, Haruki Murakami

Dwa światy






tytuł: Chłopiec w pasiastej piżamie
autor: John Boyne
tytuł oryginału: The boy in the striped pyjamas
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2007 (data przybliżona)
liczba stron: 192




Bruno ma 9 lat i wraz ze starszą siostrą i rodzicami mieszka w Berlinie. Życie płynie tutaj spokojnie i chłopiec jest szczęśliwy mogąc przeżywać beztroskie dzieciństwo. Jednak dzień, w którym nagle pokojówka pakuje jego rzeczy do wyjazdu, zmienia wszystko. Ze względu na awans ojca, rodzina jest zmuszona udać się do Po-Świecia. Bruno tęskni za kolegami, a z okna nowego domu widać wysokie ogrodzenie z drutu kolczastego. Z nudów i samotności postanawia zbadać ten teren bliżej i tak poznaje Szmula. Od teraz spotykają się i rozmawiają już codziennie, jeden po stronie obozu, drugi po stronie wolności. Mają taką samą datę urodzenia, a do tego są również do siebie podobni wizualnie. I właśnie to podobieństwo okazuje się być katastrofalne w skutkach. Ale to sprawia, że zakończenie jest nieoczekiwane.

Bruno jest tak niewinny, że aż naiwny. Myśli, że jest jedynym chłopcem z takim imieniem, nie wie gdzie leży Polska, mimo że wojna trwa w najlepsze, a jego ojciec jest komendantem obozu, który ma zaraz pod nosem, i mimo że ma lekcje historii i geografii. Bruno nie ma żadnego pojęcia o tym  co się dzieje wokół niego. On dopiero pod koniec tej historii słyszy po raz pierwszy słowo Żyd! Książkę znalazłam w dziale literatury dziecięcej, ale nie poleciłabym jej żadnemu dziecku bo uważam, że uwstecznia.

Pierwsze zdanie: Pewnego popołudnia, wróciwszy ze szkoły, Bruno ze zdumieniem stwierdził, że pokojówka Maria, która wiecznie chodziła ze spuszczoną głową, zapatrzona w dywan- wyciąga mu z szafy wszystkie ubrania i pakuje do czterech drewnianych skrzyń.
Ostatnie zdanie: Na pewno nie w naszych czasach.

Moja ocena: 3/6.

niedziela, 22 września 2013

Słów kilka/ Zakończenie wyzwania 52





tytuł: Delirium
autor: Lauren Oliver
tytuł oryginału: Delirium
seria: Delirium tom 1
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: 18 kwietnia 2012
liczba stron: 360









O tej książce było na blogach do znudzenia. Założę się, że większość z Was już ją czytała ;) Właśnie ta ogromna popularność sprawiła, że sama chciałam zobaczyć co jest w niej takiego niezwykłego. Postanowiłam jednak nie pisać streszczenia, którego na lubimyczytac czy na blogosferze jest od groma. Napiszę tylko w kilku chaotycznych zdaniach o moich wrażeniach.
Po kilku pierwszych stronach zaczęła mi przypominać pomysłem książkę Ally Condie Dobrani, w której bohaterkę również czekało przymusowe małżeństwo. Główna bohaterka Delirium ma 18 lat, co mnie troszkę rozczarowało, bo już wyrosłam z takich młodzieżówek. Momentami, szczególnie na końcu powieść jest dość naiwna. Ogólnie książka jest ciekawa i czyta się ją dość szybko. Jednak z pewnością nie trafi na moją półkę ulubionych.

Pytanie z okładki: "Czy gdyby miłość była chorobą, chciałabyś się wyleczyć?" Moja odpowiedź brzmi tak. Wolałabym się wyleczyć z miłości i nie doprowadzić do takiej sytuacji jak w zakończeniu tej książki. Wolałabym stabilne życie w poczuciu bezpieczeństwa, niż rzucenie się w wir szaleństw bez przyszłości jak Lena. Domyślam się, że Wasze odpowiedzi na to pytanie byłyby inne ;)

Moja ocena: 5-/6.
********************************************
Delirium to również moja 52 przeczytana książka w tym roku i tym samym zakończyłam swoje wyzwanie. Bardzo się z tego cieszę i sama sobie gratuluję, ponieważ nigdy wcześniej nie osiągnęłam takiego rezultatu. Wynik jest dla mnie o tyle szczególny, że ukończyłam to wyzwanie na trzy miesiące przed końcem. Motywacją jesteście dla mnie Wy i ten blog. Dziękuję :)

sobota, 21 września 2013

Wyniki konkursu.

Na początek bardzo dziękuję uczestnikom. Jest to drugie i na pewno nie ostatnie rozdanie, które zorganizowałam. Zgłosiło się 35 osób, więc jest to świetny wynik. W moim następnym konkursie nie będzie żadnych warunków do spłenienia, oprócz zgłoszenia się. Tak jak już wspominałam jestem tradycjonalistką, więc w ruch poszły karteczki. Losowałam lewą ręką z zamkniętymi oczami ;D

 


A książka Murakamiego powędruje do:

Thrish NeedLove

Gratuluję!

czwartek, 19 września 2013

Muzycznie

W moim pierwszym poście zadeklarowałam się, że na blogu będę pisać nie tylko o książkach, ale też o filmach czy muzyce. Filmom poświęciłam już z dwie osobne notki, ale muzyki ani widu ani słychu. A jest ona dla mnie przecież tak samo ważna jak książki! Tym bardziej teraz, kiedy nie mam sił na czytanie, ponieważ dopadły mnie różne nowe obowiązki w życiu. Aż się boję robić podsumowanie września, bo wstyd będzie się przyznać, że tak mało przeczytałam.
Dlatego też dzisiaj dwa z moich ulubionych utworów, które lubię sobie włączyć właśnie o tej porze roku. Uważam, że w szczególności Slow świetnie nastraja i jest idealna na długie wieczory. Kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy w samochodzie aż przeszły mi ciarki. Druga z kolei kojarzy mi się ze... speedwayem ;D I starczy tych wywodów, zapraszam do słuchania i oceniania. Ciekawa jestem czy i Wam się spodobają.


poniedziałek, 16 września 2013

W duecie dziennikarskim







tytuł: Kalendarzyk niemałżeński
autorki: Paulina Młynarska & Dorota Wellman
wydawnictwo: Znak literanova
data wydania: 6 maja 2013
liczba stron: 304





Może zacznę od początku, czyli od tytułu. Nie wiem dlaczego akurat taki, autorki jak i treść tego nie wyjaśniają. Moim zdaniem jest on średnio trafiony. Książka jest podzielona na cztery działy, odpowiadające czterem porom roku. Jest również wzbogacona o liczne przepisy kulinarne samych autorek. Szczerze powiedziawszy już pod koniec nawet je omijałam, bo nie interesuję się za bardzo śledziami w śmietanie. Książka składa się z krótkich i zwięzłych listów, jakie piszą do siebie dziennikarki- Dorota nadaje z Warszawy, a Paulina najczęściej z Kościeliska, ponieważ kocha góry i tam też mieszka.

Obie panie poruszają tematy bliskie kobietom: bycie mamą, feministką, singielką, o zmaganiach z pracą i mężczyznami, o błędach i podróżach. Opisują swoje własne przeżycia i doświadczenia, jak i obserwacje zaczerpnięte od rodziny czy  znajomych. Są szczere i nie owijają w bawełnę. Krytykują i oceniają, ale argumentując to na poziomie. Jest też trochę o ulubionych filmach, kosmetykach czy muzyce.

Nie oglądam ani telewizji śniadaniowej z Dorotą Wellman, ani Miasta kobiet. Jednak skoro te panie wystąpiły obok siebie w książce, to uważam, że mam prawo je porównać. A więc bardziej spodobało mi się to co zaprezentowała pani Paulina Młynarska. Ma lekkie pióro, wnikliwiej drążyła temat, pisała więcej, po prostu ciekawiej. Jej przemyślenia i poglądy naprawdę mi się podobały. Mimo dość sporego bagażu doświadczeń osobistych, świetnie sobie radziła. Byłam pod wrażeniem. Co do pani Wellman oglądałam jej wywiad w 20m2 (Jakóbiak na yt) i odniosłam wrażenie, że jest zgorzkniała, a poza tym patrząc na jej tuszę (jednak i tak świetnie się trzyma jak na 51 lat), czuję  się ociężała ;)

Podsumowując lektura łatwa, krótka i przyjemna, w sam raz jeśli nie chcemy czegoś zbyt ciężkiego.

Moja ocena: 4+/6.

sobota, 14 września 2013

TAG Zaksiążkuj nazwę bloga!

I znowu post z serii tych lżejszych. Oj, będą zaległości w recenzowaniu, rozleniwiłam się i prawie wypadłam z obiegu ;) Tym razem trafiło na zabawę blogową, ponieważ zostałam do takiej zaproszona przez Magdę Borkowską z bloga My paper paradise. Jest to nowość na blogosferze. Dziękuję i z przyjemnością biorę udział, ponieważ pomysł bardzo mi się podoba. A tutaj link do postu Magdy.

Zasady: Dobierz książkę do każdej litery nazwy twojego bloga. Jaką? Taką, która zapadła ci w pamięć, ulubioną, znienawidzoną, co tylko przyjdzie ci do głowy.


OAZA SPOKOJU

Opowieści z Avonlea- Lucy Maud Montgomery * Cała ta seria towarzyszyła mi w dzieciństwie, tworząc jego niesamowity klimat.

Alchemik- Paulo Coelho * Nie rozumiem zachwytów nad nią.

Zniknięcie słonia- Haruki Murakami * Zbiór ciekawych opowiadań mojego ulubionego pisarza. Nie zawiodłam się na niej.

Antygona- Sofokles * Lektura, którą oczywiście czytałam, ale w ogóle nie pamiętam o co w niej chodziło ;D


Sefora- Marek Halter * Historia o pięknej, czarnoskórej i silnej kobiecie, autora trochę zapomnianego moim zdaniem.

Puszczyk- Jan Grzegorczyk * Przeczytałam dla wyzwania polskich autorów, jednak tak się męczyłam, że aż mnie oczy bolały.

Oskar i pani Róża- Schmitt Éric-Emmanuel * Wiem, że ta książka ma pomóc w zrozumieniu przeżywania ciężkiej choroby przez dziecko, jednak mnie ona nie poruszyła, a film nie podobał mi się już w ogóle.

Kalendarzyk niemałżeński- Młynarska & Wellman * Książka, którą właśnie czytam. Fajna, poświęcę jej osobny post.

Opowieść wigilijna- Charles Dickens * Towarzyszyła mi przez podczas wielu grudniowych dni. Świetnie nastraja do świąt.

Jasper Jones- Silvey Craig * Świetny thriller, ciekawy i trzyma w napięciu, wyjątkowo mi się podobał. Polecam!

Ulica tysiąga kwiatów- Gail Tsukiyama * Prezentowałam okładkę tej książki w poprzednim poście, jako jedna z moich ulubionych. Saga rodzinna z życia w Japonii, idealna propozycja dla fanów kraju kwitnącej wiśni.

piątek, 13 września 2013

Moje ulubione okładki

Dzisiaj post z serii tych lżejszych. Od tygodnia jestem przeziębiona, dlatego nie chce mi się czytać :/ stosik sobie czeka i powoli zaczyna mnie straszyć, choć wczoraj skusiłam się na kilka stron "Kalendarzyka niemałżeńskiego"  Wellman i Młynarskiej i muszę przyznać, że początek jest obiecujący. 
Ale wracając do istoty postu, przedstawię kilka okładek książek, które najbardziej mi się podobają. Razem jest osiem propozycji, z czego cztery czytałam i bardzo mile je wspominam. Może jest też tak, że jak treść się podoba to i okładka również. Być może, nie wiem. Specjalnie wkleiłam większe zdjęcia żeby było dobrze je widać, jedna pod drugą bo w innym ustawieniu wszystko mi się przemieszcza. Kolejność przypadkowa. Może Wam też coś przypadnie z tego do gustu.

środa, 11 września 2013

Najdziwniejsza książka jaką czytałam.





tytuł: Gra Geralda
autor: Stephen King
tytuł oryginału: Gerald's game
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2005 (data przybliżona)
liczba stron: 350






Pewnego dnia naszło mnie na jakąś książkę Kinga, więc wybrałam się do biblioteki i natrafiłam na "Grę Geralda". Przyznaję się bez bicia, że kierowałam się ilością stron. Jestem początkującą czytelniczką mistrza grozy, więc troszeczkę przerażają mnie te opasłe tomy jakie pisze, po prostu boję się, że nie przebrnę przez 800 stron książki, która mi się nie podoba. Wzięłam ją więc do domu, nawet nie czytając co tam też ciekawego było napisane na okładce. Ale dosyć już bo wstęp będzie dłuższy niż opis treści ;)

Zmęczone sobą małżeństwo, z wieloletnim stażem postanawia trochę urozmaicić swoje życie. W tym celu udają się do oddalonego domku letniskowego i tam właśnie zaczyna się tytułowa gra. Gerald zakuwa swoją żonę kajdankami do łóżka w celach wiadomych ;) Jessie opiera się, protestuje, ale nic to nie daje. Całość sytuacji po prostu ją bawi i zaczyna czuć na przemian politowanie i złość w stosunku do mężczyzny. Uparty małżonek nie daje za wygraną, dlatego dostaje kopniaka na zniechęcenie ;) Kopniak skutkuje atakiem serca, w efekcie czego Gerald upada na ziemię martwy. Gra Geralda tragicznie i jednocześnie komicznie dobiegła końca, a zaczyna się gra Jessie. Przerażona kobieta mimo tego fatalnego położenia w jakim się znalazła, próbuje zachować jasność umysłu bo tylko to jest w stanie ją uratować. Nikt z bliskich czy znajomych nie wie, gdzie udała się para, sąsiadów brak, a telefon leży z dala od niej. Jakby przeszkód było mało, nagle w domu pojawia się wygłodniały pies. Swoją szansę na uniknięcie śmierci głodowej znalazł w Geraldzie... po prostu zaczyna go jeść, odrywa sobie kęsy i smacznie przeżuwa. Krzyki kobiety co najwyżej go dziwią. Gdy krwawa uczta trwa w najlepsze, Jessie mdleje z osłabienia, mdłości i pragnienia. Chcąc wyswobodzić się z kajdanek, próbuje wykorzystać leżące w pobliżu przedmioty. A to nie koniec koszmaru, bo jej głowa wyczuwając idealny do tego moment, zaczyna przywoływać obrazy z dzieciństwa, kiedy to jej własny ojciec niby niechcący ją wykorzystał...

Czytając tę książkę zastanawiałam się po prostu, co musi dziać się w umyśle pisarza, który wymyśla takie rzeczy. Momentami patrzyłam na te strony i czułam wstręt, ale ostatecznie przecież utkwiła mi w pamięci, czyli to dobrze. Wolę takie lektury niż nijakie.

Moja ocena: 4-/6.

niedziela, 8 września 2013

Językowo

Już od najmłodszych lat uczymy się języków. Ja swoją pierwszą przygodę z angielskim zaczęłam w trzeciej klasie szkoły podstawowej, poprzez zapisanie się na zajęcia dodatkowe. Później już do samej matury, nauka odbywała się standardowo kilka godzin tygodniowo. Nawet w wakacje starałam się poświęcić trochę czasu na powtarzanie sobie czasów czy słownictwa. W szkole miałam również niemiecki, który trochę mniej przypadł mi do gustu, ale już mojego ulubionego włoskiego, uczyłam się sama w domu. Oprócz korzystania z podręczników czy słuchania nagrań, tłumaczyłam sobie słowa moich ulubionych piosenek. 
Świetnym rozwiązaniem są również wszelkiego rodzaju czasopisma, które w swojej ofercie ma Wydawnictwo Coloful Media. Można je nabyć w salonach sieci Empik (dział prasy popularnonaukowej), salonikach prasowych InMedio, Relay, Kolporter oraz w księgarniach językowych.

Więcej informacji o poszczególnych numerach, uzyskacie klikając w okładki. 


English Matters ukazuje się raz na dwa miesiące i jest tworzony przez polsko- brytyjski zespół na poziomie średnio zaawansowanym i zaawansowanym.   
W najnowszym numerze (wrzesień/październik 2013, nr 42) m.in. Jennifer Lawrence, Pioneering Plastic Surger,  Theatre Shadow Cabinet, British Humour czy Sport in Paintin.


Business English Magazine to jedyny magazyn na polskim rynku, który jest stworzony z myślą o nauce języka angielskiego biznesowego. Wybrane artykuły można odsłuchać online w formacie MP3, które są dostępne za pośrednictwem kodów podanych w czasopiśmie. Business English Magazine jest skierowany do ludzi aktywnych i otwartych na świat oraz do wszystkich, którym w pracy potrzebny jest język angielski biznesowy.


W Deutsh Aktuell mamy m.in. wydarzenia społeczno-kulturalne oraz tradycje i obyczaje Niemiec, Szwajcarii i Austrii. Słownictwo, zostało opracowane do tekstów, nie trzeba więc korzystać ze słownika, a zaoszczędzony czas może przeznaczyć na naukę nowo poznanych słówek. Deutsh Aktuell zawiera zagadnienia często poruszane podczas matury i innego rodzaju egzaminów, takie jak: rodzina czy czas wolny.



Jest też coś dla uczących się języka francuskiego. Czytelnicy Français Présent to osoby uczące się indywidualnie języka francuskiego oraz nauczyciele i lektorzy, którzy wykorzystują swoją wiedzę w nauczaniu, uatrakcyjniając w ten sposób zajęcia.





Czasopismo dla fanów krajów hiszpańskojęzycznych i języka hiszpańskiego, dzięki któremu nauka staje się przyjemniejsza i efektywniejsza. Idealna propozycja dla chcących poszerzać swoje kompetencje językowe. Colorful Media proponuje tutaj artykuły, felietony i inne teksty publicystyczne oraz  porusza problematykę społeczną. Do każdego artykułu polskie słownictwo. Lubię słuchać języka hiszpańskiego ;)




ОСТАНОВКА: РΟССИЯ! to również świetna propozycja dla nauczycieli języka rosyjskiego. Niestety ja nie miałam nic do czynienia z tym językiem, ale ta piękna okładka aż zachęca do zajrzenia do środka. Myślę, że warto poznać tą niezwykłą kulturę.




W sklepie internetowym znajdziecie m.in. wydania archiwalne czy informacje o prenumeracie. Polecam!
A Wy, który magazyn Colorful Media wybieracie?



czwartek, 5 września 2013

Od przeznaczenia nie uciekniesz.





tytuł: Telefon od anioła
autor: Guillaume Musso
tytuł oryginału: L'appeal de l'ange
wydawnictwo: Albatros
data wydania: wrzesień 2012 (data przybliżona)
liczba stron: 416






Każdy rozdział otwiera ciekawy cytat, który ma odpowiednio nastroić czytelnika do dalszej części.

Madeline Greene i Jonathan Lempereur w walce o wolny stolik w lotniskowej kawiarni, przypadkiem zamieniają się identycznymi telefonami. Kiedy to odkrywają, jest już oczywiście za późno na bezzwłoczne naprawienie tego przypadkowego zdarzenia. Ciekawość bierze górę i oboje przeszukują zawartość komórek w poszukiwaniu informacji bądź zdjęć. Jonathan odkrywa, że Madeline to była policjantka, która prowadzi urokliwą kwiaciarnię w Paryżu. Kobieta natomiast dowiaduje się, również przy pomocy swojego japońskiego pomocnika, że Jonathan w przeszłości robił zawrotną karierę jako mistrz kuchni, teraz okryty niesławą skrywa się przed światem. Na początku ich rozmowy były pełne przepychanek i wrogości, z czasem jednak wspólne pasje i zainteresowania zaczynają ich łączyć. 
Ale połączyła ich przede wszystkim sprawa tajemniczej śmierci nastolatki, którą Madeline prowadziła, gdy pracowała jeszcze w policji, a która o mały włos nie pozbawiła ją życia. Jonathan przypomina sobie, że rozmawiał z dziewczyną, kiedy ta już oficjalnie została uznana za zmarłą. Chcąc wyjaśnić te zaskakujące fakty, para postanawia już razem rozwiązać tą dziwną zagadkę. Poszukiwanie pełne nowych odkryć, zaczyna zamieniać się w krwawy pościg...

Opowieść niebanalna, która w pozytywny sposób zaskoczyła mnie swoją błyskotliwą fabułą. Do samego końca trzymała w napięciu, a o to przecież chodzi w dobrych historiach.
Pozytywnym zaskoczeniem były również wspominki o naszym kraju. Uśmiecham się, gdy w jakiejś książce autorstwa zagranicznego pisarza natrafiam na polski akcent, a zdarza się to coraz częściej. Widać nie jesteśmy niewidzialną plamą na mapie Europy.
Niewątpliwie godna polecenia.

Moja ocena: 5/6.

poniedziałek, 2 września 2013

55- zabawa blogowa

Bez zbędnych wstępów, po prostu lubię takie zabawy blogowe, więc postanowiłam wziąć udział w kolejnej. Oto ona:



10 książek, które najbardziej mi się podobały:
"Norwegian wood"- Haruki Murakami
 "Czerwona róża. Z dziennika Ellen Rimbauer"- Pearson Ridley
"Pianista"- Władysław Szpilman
"Ulica tysiąca kwiatów"-  Tsukiyama Gail
"Wspomnienia wojenne"- Karolina Lanckorońska
 "Rozmowy z katem"- Kazimierz Moczarski
"Zbrodnia i kara"- Fiodor Dostojewski
"Zew krwi"- Jack London
"Kod Leonarda da Vinci"- Brown Dan
 "Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafon

9 książek, które mi się nie podobały:
"Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą"
" Demon i panna Prym"- Paulo Coelho
"Król kłania się i zabija"- Herta Muller
"Pianistka"- Jelinek Elfriede
  "W chmurach"- Kirn Walter
"Złodziejka książek"- Markus Zusak
"Powracający głód"-  Le Clézio Jean-Marie Gustave
"Domek trzech kotów"- Marek Nowakowski
"Alchemik"- Paulo Coelho
7 książek, które chcę przeczytać:
 "Cyrk nocy"- Morgenstern Erin
"Dzieci ze schowka"- Murakami Ryū
"Kraina Chichów"-  Carroll Jonathan
"Joyland"- Stephen King
 "Pan Nakano i kobiety"- Kawakami Hiromi
"Sekrety róż"- Camden Elizabeth
 "W księżycową jasną noc"- Wharton William

6 powodów, by sięgnąć po książkę:
 cisza w domu
uśmiechający się do mnie stosik książek 
ucieczka w inny świat
poszerzanie swojej wiedzy
pozytywne opinie blogowiczów
po prostu przyzwyczajenie

5 powodów, by nie sięgnąć po książkę:
 zobowiązania względem uczelni
wyjazd
zmęczone oczy
ładna pogoda za oknem
 bywa, że braknie mi książek :/

4 miejsca, w których najlepiej się czyta:
w dzień najczęściej ulubiona kanapa
wieczorem łóżko
z konieczności w autobusie
latem w ogrodzie/ na tarasie

3 autorów, na których książki czekasz zawsze za długo:
 Haruki Murakami, Haruki Murakami i... Haruki Murakami ;)

2 dobre ekranizacje:
"Pianista"
"My, dzieci z dworca ZOO"

1 autor niesłusznie zapomniany:   
Marek Halter

niedziela, 1 września 2013

Podsumowanie sierpnia 2013

To dopiero moje drugie podsumowanie na blogu. Jeszcze wczoraj doczytałam dziesiątą książkę, bo chciałam ująć ją w tym zestawieniu, dlatego ten post pojawił się dzisiaj. Sierpień pod względem przeczytanych książek wypadł jak dotąd najlepiej, ale wątpię żeby to się powtórzyło do końca roku, ponieważ od października wracam na uczelnię i czeka mnie w związku z tym pisanie pracy :( Mam do tego złe nastawienie i wiem, że przez to będzie mi szło topornie.
Choć z drugiej strony powoli nadchodząca jesień, z pewnością będzie sprzyjać czytaniu. Teraz, kiedy wieczory przychodzą coraz szybciej, mam większą ochotą sięgnąć po książkę.



Przeczytane:
1. W ogrodzie pamięci- Joanna Olczak- Ronikier  360 stron
2. Adam i Ewy- Monika Orłowska 236 stron
3. Zagubieni w Tokio- Marcin Bruczkowski  398 stron
4. Rantis- Amer Aida 300 stron
5. Siostra- Mary Hooper 288 stron    
6. Agnes Grey- Anne Bronte  240 stron
7. Moja wielka grecka przygoda- John Mole  380 stron   
8. Teraz i na zawsze- Nora Roberts  400 stron
9. Wojna światów- Herbert Wells 224 strony
10. Bez śladu- Harlan Coben 336 stron

Średnio dziennie przeczytałam ok. 102 strony. Najbardziej podobało mi się "Rantis", a najmniej "Bez śladu" Cobena.

Pojawiło się:
* 16 postów
* 8 recenzji
* 2 konkursy
* ponad 2000 wyświetleń
* jedna współpraca

Obejrzane filmy:
* Miłość. Film Sławomira Fabickiego
* Skrawki życia

Dorzucę też piosenkę, którą przypadkiem odkryłam w sierpniu, a która bardzo przypadła mi do gustu.



No i to tyle. Życzę Wszystkim, aby ten nadchodzący tydzień być udany i pełen pozytywnej energii.
Pozdrawiam