sobota, 24 sierpnia 2013

Słońce, wino i śpiew.





tytuł: Moja wielka grecka przygoda
autor: John Mole
tytuł oryginału: It's all Greek to me.
wydawnictwo: PASCAL
data wydania: 11 lipca 2012
liczba stron: 380








Do przeczytania tej książki zachęciło mnie przeżycie owej wielkiej greckiej przygody oraz poszerzenie swojej wiedzy na temat życia w Grecji. Tym bardziej teraz, kiedy nasze wakacje powoli się kończą, fajnie było przenieść się w to żarzące się słońcem miejsce.

Pochodzący z Wielkiej Brytanii John Mole, znalazł się w Grecji na dłużej ze względów zawodowych. Będąc w tym kraju  z łatwością przychodzą do głowy marzenia o posiadaniu małego, bielonego domu, wśród oliwnych drzewek z widokiem na morze. Taką wizję arkadii postanowił ziścić John dla siebie i swojej rodziny, kiedy tylko pojawiła się możliwość kupna posiadłości znajdującej się na wzgórzu właśnie w takim rajskim krajobrazie. Jednak tylko z poworu wszystko wyglądało na proste. Okazało się, że domek wymaga o wiele większego nakładu pracy niż początkowo sądzono. A mówiąc dosłownie była to ruina. Wszystko działo się 20 lat temu kiedy nie było jeszcze tyle udogodnień co dzisiaj.
Niezrażony tym faktem John rozpoczął wielką walkę z majstrami, fachowcami i greckimi sąsiadami, którzy okazywali się znawcami od wszystkiego, ironicznie dodając swoje trzy grosze tu i ówdzie. Niektóre sprawy przypominały walenie głową o mur, jak np. próba doprowadzenia wody na wzgórze czy zrobienie prostych drzwi do domu. Grecy okazywali się w takich momentach wyjątkowo oporni na wszelkie próby perswazji i musieli być długo zachęcani winem żeby w końcu zabrać się do pracy. A można sobie wyobrazić jakie efekty przynosiła ich praca będąc pod wpływem ;) Dlatego w książce mamy pełno opisów technicznych remontu, jednym z nich było np. kładzenie dachu starą metodą. John często bywał zmęczony i chory, ale jego żona i czwórka małych dzieci już czekała na przeprowadzkę. 
Po drodze odbyło się wielkie wesele jednego ze znajomych Johna, pogrzeb i niezliczona ilość sąsiedzkich odwiedzin, oczywiście wszystko odpowiednio zakrapiane alkoholem. Grecy jak i wszyscy ludzie, nie byli bez skazy bowiem lubili kantować obcych przybyszy na pieniądze przez co Anglik tracił na swoich inwestycjach, czy też daleko im było do obrońców praw zwierząt, publicznie je zabijając.

Książka co ważne zawiera liczne opisy tradycyjnych potraw czy lokalnych zwyczajów. Na szczęście bywała też śmieszna, co ratowało ją od momentami nudnych fragmentów.  Dobra, ale nie wybitna.

Moja ocena: 4/6.

10 komentarzy:

  1. Myslę, że warto sięgnąć po tę ksiązke, aby zapoznać się z tradycją i zwyczjami Gracji. Cos dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, teraz, kiedy wakacje się kończą, książka wydaje się być idealną na ten czas, lekką lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba nie jest książka dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dla mnie, ale jeśli kiedyś wrócę do Grecji, to może... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Typowy średniak, nie ma co tracić czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że są tutaj zabawne fragmenty, dzięki temu być może skuszę się na tę książkę, lecz niczego nie obiecuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. hmmm, jak o Grecji to, ...coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. :D Ledwo odnowił domek, a tu do Grecji zawitał kryzys... :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie przeczytam, bo właśnie poszukuję czegoś o Grecji! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawią mnie lokalne zwyczaje.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.