środa, 14 sierpnia 2013

Obowiązki wobec rodziny




tytuł: Adam i Ewy
autor: Monika Orłowska
wydawnictwo: Replika
data wydania: 10 kwietnia 2012
liczba stron: 236









Monika Orłowska ma w tej chwili trzy książki w swoim dorobku pisarskim. Miałam okazję trafić na jedną z nich i nie żałuję, nawet mile mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że pod taką banalną moim zdaniem okładką znajdę tyle ambicji. Z pewnością zdjęcie tej pięknej, zadbanej pani w koronkach nie przypomina głównej bohaterki, która jest kurą domową w dresach ;) 
Autorkę umieściłambym na jednej półce z Moniką Szwają czy Anną Ficner- Ogonowską, choć to właśnie Monika Orłowska dostarczyła mi najwięcej emocji. Już dawno żadna lektura nie przyniosła mi tyle prawdziwych wzruszeń.


Adam z zawodu jest geologiem i większość dni w roku nie ma go w domu bo ma świetnie płatną pracę w  Irlandii. Zatem organizacją domowego ogniska musi się zająć  jego żona Ewa, która z tego powodu rzuciła przynoszącą jej satysfakcję pracę tłumacza. A ma się kim zająć bo oprócz swojego przedszkolaka Karolinki, jest też macochą dla nastoletniej Ewy. Jednak opieki wymaga przede wszystkim sparaliżowana matka Adama, która po dwóch udarach musi mieć zapewnioną troskliwą pielęgnację. Wiadomo co to oznacza i takie opisy znajdujemy: karmienie zmiksowanymi papkami, przebieranie pampersów, zapobieganie odleżynom, dźwiganie bezwładnego ciała do kąpieli, częste wizyty lekarza... Ze staruszką nie ma nawet minimalnego kontaktu wzrokowego, a pomoc jaką mogą zaoferować jej dziewczynki jest minimalna. Mimo to momentami się śmiałam bo autorka wiedziała, że aby nie zwariować w takiej sytuacji trzeba je niekiedy obracać w żart. Ewa jest po czterdziestce i coraz częściej zaczyna jej brakować cierpliwości i sił do zmagań z codziennością. Nie ma mowy o kawie czy zakupach z przyjaciółkami, towarzystwa dotrzymują jej koleżanki teściowej z demencją. Do tego Adam, który skąpi jej pieniędzy i kontroluje poczynania wobec chorej.

W końcu Ewa na pytanie córki czy jest szczęśliwa nie wie co odpowiedzieć. Jej płacz i bezsilność zaczynają się zmieniać w irytację i chęć walki o lepsze życie. Punktem zwrotnym stają się znikające z konta pieniądze. Okazuje się też, że Adam zataił przed nią prawdę o tragicznych losach pierwszej żony. Ewie otwierają się oczy, a czarę goryczy przelewa tajemniczy telefon od jego kolegi. W dzień swoich urodzin postanawia odejść od rodziny. Jednak ta historia jest otwarta i nie poznajemy dokładnej przyczyny tego rozpadu. Przyznam, że to mnie rozczarowało bo byłam bardzo ciekawa co też przeskrobał ten facet. 
"Adam i Ewy" to dobra proza obyczajowa, godna polecenia.

Pierwsze zdanie: -Mamo!
Ostatnie zdanie: Nabieram sił na dalsze życie, które, wiem dobrze, będzie trudne, niezależnie od tego, co postanowię rano.

Moja ocena: 5/6.

7 komentarzy:

  1. Książka niespecjalnie mnie przyciąga, za to zorientowałam się, że Twój blog wygląda inaczej - bardzo ładnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo interesująco. Super recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czasem sięgnąć po tego typu książkę, poza tym dawno nie czytałam żadnej polskiej książki, ale na tą jakoś nie mam ochoty. Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa okładka, a tytuł gdzieś słyszałam, nawet mam zapisany do przeczytania :)
    i jeszcze nominacja: http://czerwonetrampkiksiazki.blogspot.com/2013/08/nominacja-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, zajrzyj raz jeszcze do książki :-) Powód jest wyraźnie podany z tego co pamiętam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale mysle, że dużo nie straciłam. Odpuscze tym razem.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.