piątek, 19 lipca 2013

Pauza

Wakacyjna przerwa dopadła i mnie. W najbliższym czasie nie będzie mnie tutaj w ogóle, albo będę bardzo sporadycznie. Jedynym plusem jaki widzę w zaistniałej sytuacji jest fakt, że czytania będzie co niemiara :) Cisza, książki i ja (*-*) niczego więcej do szczęścia nie potrzebuję. Uwielbiam buszować po książkowych blogach, więc po powrocie nadrobię zaległości.
Pozdrawiam serdecznie


„Człowiek już taki jest, że choćby nie wiem dokąd pojechał, zostanie tylko sobą.”
Haruki Murakami

wtorek, 16 lipca 2013

Makabra młodzieżowa





tytuł: Marina
autor: Carlos Ruiz Zafon
wydawnictwo: MUZA
data wydania: 12 listopada 2009
liczba stron: 304







Mariola z blogu myśli czytelnika (Pozdrawiam ;) napisała mi w jednym komentarzu, że "Marina" bardzo jej się podobała, a "Światła września" już mniej. Również się z tym zgadzam. Obie książki autor skierował do młodzieży, przy czym "Światła..." rzeczywiście nie powalają na kolana. Dla odmiany "Marinę", czwartą w moim dorobku powieść hiszpańskiego pisarza, przeczytałam w jeden dzień co raczej mi się nie zdarza.

Akcja ma miejsce (oczywiście) w Barcelonie, w latach 80. XX wieku. Oskar, wychowanek szkoły z internatem, pewnego dnia napotyka na swej drodze piękną dziewczynę. Piętnastolatek zakochuje się w tytułowej Marinie bez pamięci (pewnie była tak ładna jak Marina Ł.- piosenkarka). Z czasem staje się częstym gościem w domu jej ojca, malarza Germána. Para nastolatków zaczyna swoją przygodę od śledzenia tajemniczej kobiety z zasłoniętą twarzą, która co miesiąc przychodzi na bezimienny grób. Na nagrobku widnieje symbol czarnego motyla, który będzie się przewijał przez całą powieść. Pewnego razu Oskar otrzymuje od damy w czerni, wizytówkę z adresem Michala Kolvenika. Idąc tym tropem, okazało się, że nieznajomy był Czechem, któremu udało się zbić fortunę. Związany z rosyjską śpiewaczką Evą Irinovą, miał wieść życie jak w Madrycie (jednak to nie to samo co w Barcelonie ;), ale los okrutnie z nich zakpił. Oskar i Marina pokonali niebezpieczną drogę do odkrycia mrocznej historii małżeństwa. Choroba umysłowa kazała Michalowi preparować ludzkie zwłoki bezimiennych żebraków. Szaleniec w rzeźnickiej scenerii haków pełnych pokrwawonych kończyn, wskrzeszał trupy za sprawą specjalnej substancji. Młodzież do której skierowana jest książka, może sobie wyobrazić ciemny kanał pełen czerwonookich, gryzących szczurów, omdlewający fetor i zgniliznę rozkładających się ciał :D Danse macabre w wykonaniu Carlosa Zafona. Zakończenie powieści troszkę mnie zaskoczyło.

Pierwsze zdanie: Marina powiedziała mi kiedyś, że wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło.
Ostatnie zdanie: Marino, zabrałaś ze sobą wszystkie odpowiedzi.
Moja ocena: 5/6.

piątek, 12 lipca 2013

Sprężyna świata


tytuł: Kronika ptaka nakręcacza
autor: Haruki Murakami
tytuł oryginału: ねじまき鳥クロニクル
tytuł przekładu angielskiego: The Wind- Up Bird Chronicle
wydawnictwo: MUZA
data wydania: 20 marca 2006
liczba stron: 628

Jest to już moje dziesiąte "spotkanie" ze słynnym japońskim pisarzem.  Z powodzeniem wypełniam swój  "Projekt Murakami" (link), a w kolejce czeka już kolejna jego książka.
Szczerze powiedziawszy przeczytanie "Kroniki..." zajęło mi dobrych parę dni, bo jest to dość opasły tom. Powieść jest podzielona na trzy księgi, a podtytuły są dość osobliwe np. "O czarodziejskich rękach, śmierci w wannie oraz o doręczycielu pamiątek po zmarłym" czy "O człowieku, który czekał, o tym, czego nie można strząsnąć, i o tym, że nikt nie jest samotną wyspą".

Toru Okada to młody, sympatyczny mężczyzna, który na własną prośbę staje się bezdrobotny.  Chce się trochę nad sobą zastanowić, a i sytuacja finansowa pozwala mu na odpoczynek. Teraz to on prowadzi dom, a żona pracuje do późnych godzin. Spokojną monotonię przerywa zaginięcie kota. Oboje postanawiają go odszukać. I tutaj zaczynają się typowe dla stylu Murakamiego zdarzenia. Zwyczajna, szara codzienność łączy się z dziwnymi, nie dającymi się wyjaśnić od razu przygodami, np. Toru gotuje makaron i nagle dzwoni jakaś obca kobieta i wygaduje nieprzyzwoite rzeczy. W końcu odchodzi od niego żona, która również miała przed nim tajemnice. Jego pustą, samotną przestrzeń zaczynają wypełniać dziwni i często też niebezpieczni ludzie. Chcąc dojść do równowagi psychicznej schodzi do wyschniętej studni w sąsiedztwie, w której świat rzeczywisty zaczyna się nakładać z fikcyjnym. Skutkiem tego jest pojawienie się na jego policzku sinego znamienia... Powieść niewątpliwie zdrowo pokręcona ;)
W tle oprócz sprężyny ptaka nakręcacza, można też usłyszeć muzykę klasyczną.



Zapraszam też na oficjalną amerykańską stronę pisarza: link. Murakami's Tokyo Gallery (w dziale Art), chodzące koty i płynąca muzyka oddają świetny klimat.

Pierwsze zdanie: Telefon zadzwonił, gdy gotowałem w kuchni makaron.
Ostatnie zdanie: W miejscu oddalonym od wszystkich i wszystkiego zapadłem spokojnie w chwilowy sen.

Moja ocena: 6/6.

środa, 10 lipca 2013

Duchowo





tytuł: Trafiona przez piorun. Stałam u bram nieba i piekła
autor: Gloria Polo
data wydania: 2008
liczba stron: 83







Trafiłam na tą książkę przypadkowo, czyta się ją bardzo szybko bo jest niezwykle interesująca. Pewnie znajdzie się wielu sceptyków, którym nie podobają się takie świadectwa, ale na pewno  daje ona dużo do myślenia.

Jest to relacja z bycia w zaświatach Glorii Polo, która po ciężkim wypadku zapadła w śpiączkę. Jej stan był krytyczny, podłączona do aparatury podtrzymującej życie, była już bliska śmierci. W jakiś cudowny sposób mogła zobaczyć swoją Księgę życia (brzmi troszkę jak z jakiegoś horoskopu) i zrobić z niego rachunek sumienia. Szczerze zaczęła opisywać wszystkie swoje uczynki, te dobre jak i te złe. A nawet te dobre, bywały podszyte nieszczerością i chęcią zaimponowania. Co do złych czynów był ich ogrom, najgorszym grzechem okazały się być aborcje, którym poddawała się Gloria. Młoda kobieta spotkała tam również swoich rodziców- ojca, który bardzo cierpiał i matkę, która była otoczona glorią chwały. Wiele z tego co opowiada pokrywa się z treścią "Dzienniczka" św. Siostry Faustyny.
To co przeżyła i widziała Kolumbijka tak nią wstrząsnęło, że nawróciła się na drogę głoszoną przez Jezusa i podróżuje teraz po świecie, żeby dzielić się doświadczeniem. Była również w Polsce, relację można znaleźć na yt. 
Polecam każdemu, ale jestem też bardzo ciekawa co sądzicie o takich książkach.
Moja ocena: 5/6.

sobota, 6 lipca 2013

Anioł śmierci





tytuł: Światła września
autor: Carlos Ruiz Zafon
tytuł oryginału: Las luces de septiembre
wydawnictwo: Muza
data wydania: październik 2011
liczba stron: 256

 



Moje trzecie 'spotkanie' z Zafonem. 
Lata 30 XX wieku, Francja. Lazarus wiedzie smutne za sprawą matki dzieciństwo. Rozjaśnił je jednak Daniel Hoffman, właściciel fabryki zabawek, który obiecał uczynić go swoim następcą w zamian za jego cień i wyrzeknięcie się na zawsze miłości. Chłopiec przystał na dziwną ofertę. Wkrótce słuch o przedsiębiorcy ginie, dlatego Lazarus przeprowadza się do normandzkiej rezydencji i staje się projektantem zabawek. Na swoje nieszczęście zakochuje się i żeni ze śliczną wybranką swojego życia. Uwięziony we flakonie cień tylko czeka żeby ukarać mieszkańców za nie dotrzymanie obietnicy.
Kilka lat później, do posiadłości przybywa nowa gospodyni z dwójką dzieci. Po wstrząsającej śmierci w lesie pod willą, nowi lokatorzy zaczynają obserwować pana domu. W latarni morskiej znajdują stary pamiętnik, który wiąże się z pewną tajemnicą . Zabawki Lazarusa są dziwne, przypominają ludzkie postaci, jedna z nich metalowy anioł odżywa i chce skrzywdzić dzieci. Okazuje się, że to za sprawą cienia, który ściga już wszystkich bohaterów powieści.

Książka raczej nie dla wszystkich. Trzeba lubić przygody z domieszką zjawisk paranormalnych albo być wiernym fanem Zafona żeby się spodobała.

Moja ocena: 4/6.

czwartek, 4 lipca 2013

Klasyka literatury angielskiej






tytuł: Dziwne losy Jane Eyre
autor: Charlotte Bronte
tytuł oryginału: Jane Eyre
wydawnictwo: Oxford Educational
data wydania: 2009
liczba stron: 560






Można sobie wyobrazić nieduży pokój, po którym rozchodzi się ciepło kominka, w okno uderzają krople deszczu, a Jane Eyre siedzi przy biurku w blasku słabej świecy i snuje nie zapomnianą opowieść swojego życia (narracja w pierwszej osobie). Osierocona Jane trafia pod opiekę swojej ciotki, od której doznaje samych upokorzeń i niesprawiedliwości. Następnie w wieku dziesięciu lat zostaje wysłana do szkoły z internatem, w którym również nie ma łatwego życia ze względu na panujące tam surowe warunki. Spędza tam osiem lat, z czego dwa ostatnie jako nauczycielka. W końcu Jane postanawia rozpocząć nowe życie i znajduje posadę guwernantki w posiadłości Edwarda Rochestera. I tutaj zaczyna się prawdziwie romantyczna opowieść. A to oczywiście za sprawą miłości, jaka pojawia się między bogatym i szanowanym panem domu, a  skromną i pracowitą Jane. Jednak sprawy zaczynają się bardzo komplikować. Nie ma tutaj sensu rozprawiać o wszystkich dziwnych okolicznościach jakie się pojawiają. Pisarka bardzo dokładnie i wnikliwie opisuje wachlarze uczuć zakochanych.


Zakończeniem Charlotte Bronte bardzo mnie zaskoczyła, powiedziałabym nawet, że rozczarowała. Po pięciuset stronach oczekiwałam czegoś innego, czegoś bardziej pozytywnego. Spodziewałam się tragedii jak to w romansach, ale nie katastrofy (być może przesadzam odrobinkę). Koniec był smutny. Bohaterowie pozostają szlachetni i wierni swoim ideałom, ale nie będzie to przyszłość jaką sobie wymarzyli na początku.
Mamy tutaj zatem szeroki obraz kobiety niezłomnej, doświadczonej przez los, jednak nie poddającej się i walczącej o każdą dobrą chwilę swojego życia.

Powieść ma conajmniej dwie ekranizacje, o których wiem, być może jest ich więcej. Jednak po 5 minutach oglądania jednej z nich dałam sobie spokój. Wydań książkowych również jest sporo.

Moja ocena: 4,5/6.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Stosikowo i u mnie

Ostatnio na blogach stosy wyrosły jak grzyby po deszczu w ramach podsumowań czerwcowych. Sama uwielbiam oglądać i nierzadko też komentować je u innych, więc też postanowiłam się w to pobawić. U mnie tylko z pozoru skromnie, bo dzięki tym zdobyczom bibliotecznym mogę wykreślić aż 4 pozycje z książkowej listy marzeń!

 

Od góry:
"Ostatnie spotkanie w Paryżu" Lynn Sheene-  zostawię sobie na sam koniec z tych wszystkich.
"Kronika ptaka nakręcacza" Haruki Murakami- to mój ulubiony pisarz, będzie też do 'Projektu Murakami ♥ ♥' ---> link
"Marina" Carlos Ruiz Zafon- idę za ciosem bo niedawno przeczytałam "Grę anioła"- recenzja
"Światła września" Carlos Ruiz Zafon- oj ten Carlos chyba nie będzie miał już przede mną tajemnic ;) - recenzja
"Lokatorka Wildfell Hall" Anne Bronte- ostatnio uwielbiam te klimaty.

I jakoś żaden polski autor mi nie wpadł tym razem. A wyzwanie czytania naszych rodaków też czeka w kolejce.
Pozdrawiam serdecznie