piątek, 28 czerwca 2013

Raczej rozczarowanie

 



tytuł: Władca Much
autor: William Golding
tytuł oryginału: Lord of the Flies
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
data wydania: 19 kwietnia 2012
liczba stron: 256







Wiele razy zwracałam uwagę na wysokie oceny tej powieści o dość charakterystycznym tytule. W końcu to klasyka, której nie wypada nie znać, a i William Golding nie bez przyczyny jest laureatem nagrody Nobla. Czytając krótki opis tej książki pomyśłam sobie, że na pewno do gustu mi przypadnie bo opowiada o rozbitkach na bezludnej wyspie w czasie bliżej nieokreślonym. Rozbitkowie ci to mali chłopcy, którzy na początku postępują bardzo racjonalnie, wybierają przywódcę grupy, ustanawiają ogólne zasady i potrzymują ogień, który może ich ocalić. Po jakimś czasie cała harmonia zaczyna się psuć za sprawą powstania dwóch przeciwnych sobie grup. Jedni chcą postępować mądrze jak dotychczas, drudzy wpadają w nieopanowaną dzikość. Jakże znany schemat również z naszego życia. I jak to z powieściami parabolicznymi bywa zawiera uniwersalne prawdy natury człowieka i jego zachowań ze względu na zaistniałe okoliczności. Wiem, że jest to książka dobra, ale jakoś mnie nie porwała. Koncha i Prosiaczek mnie po prostu irytowały.
Moja ocena: 4/6.

2 komentarze:

  1. Ja jednak odbieram ją o wiele lepiej, niż Ty :) Wiadomo, kwestia gustu.
    Pisałam o niej tutaj:
    http://basiapelc.blogspot.com/2013/06/wadca-much-wiliam-golding.html
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. kurczę to jednak także nie moje klimaty...zaczęłam czytać i nie skończyłam;) zapraszam do siebie i dodaję Cie do obserwowanych...postaram się wpadać po urlopie częściej;))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.