niedziela, 30 czerwca 2013

Trochę bajkowo






tytuł: Biały zamek
autor: Orhan Pamuk
tytuł oryginału: Beyaz Kale
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 7 października 2009
liczba stron: 224





Książka ta prześladowała mnie w bibliotece bo zwracałam na nią uwagę dwa razy, ale odkładałam ją z powrotem na regał. Myślałam, że powieść o Turcji będzie ciężka i nudna. Na dodatek w ogóle nie znałam autora. Oj ta nieszczęsna niewiedza. Dopiero później dowiedziałam się, że  Pamuk w 2006 r., otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Fakt ten mówi sam za siebie, więc z ciekawością zabrałam się do lektury.
"Biały zamek" czytało się jak baśń. Rzecz dzieje się w XVII wieku. Opowiada o ocalałym ze statku, młodym i wykształconym Wenecjaninie. Trafia on jako niewolnik pod dach pewnego Turka, który okazuje się być łudząco podobny do niego z wyglądu, są niemal jak bliźniacy. Mają też wspólne pasje, razem się uczą i prowadzą długie rozmowy filozoficzne. Współpraca ta bywa czasem dziwna i trudna, ale owocuje w różne ciekawe przygody, jak np. budowa tajemniczej maszyny wojennej.

„Jedynym sposobem na to, by odzyskać utracone życie i marzenia, jest wyobrażenie ich sobie na nowo.” 
Poleciłabym raczej płci męskiej ;)
Moja ocena: 4,5/6.

piątek, 28 czerwca 2013

Raczej rozczarowanie

 



tytuł: Władca Much
autor: William Golding
tytuł oryginału: Lord of the Flies
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
data wydania: 19 kwietnia 2012
liczba stron: 256







Wiele razy zwracałam uwagę na wysokie oceny tej powieści o dość charakterystycznym tytule. W końcu to klasyka, której nie wypada nie znać, a i William Golding nie bez przyczyny jest laureatem nagrody Nobla. Czytając krótki opis tej książki pomyśłam sobie, że na pewno do gustu mi przypadnie bo opowiada o rozbitkach na bezludnej wyspie w czasie bliżej nieokreślonym. Rozbitkowie ci to mali chłopcy, którzy na początku postępują bardzo racjonalnie, wybierają przywódcę grupy, ustanawiają ogólne zasady i potrzymują ogień, który może ich ocalić. Po jakimś czasie cała harmonia zaczyna się psuć za sprawą powstania dwóch przeciwnych sobie grup. Jedni chcą postępować mądrze jak dotychczas, drudzy wpadają w nieopanowaną dzikość. Jakże znany schemat również z naszego życia. I jak to z powieściami parabolicznymi bywa zawiera uniwersalne prawdy natury człowieka i jego zachowań ze względu na zaistniałe okoliczności. Wiem, że jest to książka dobra, ale jakoś mnie nie porwała. Koncha i Prosiaczek mnie po prostu irytowały.
Moja ocena: 4/6.

czwartek, 27 czerwca 2013

Pisarz inteligentny






tytuł oryginału: El Juego del Angel
autor: Carlos Ruiz Zafon
wydawnictwo: MUZA
data wydania: listopad 2008
liczba stron: 608






Pierwsze na co zwróciłam uwagę widząc tę książkę jest to, że można nią kogoś uszkodzić lub użyć do obrony własnej w razie konieczności;) To prawdziwa sześćset stronicowa cegła. Na początku wydzieliłam sobie do czytania 80 ston codziennie, ale po dwóch dniach tak mnie wciągnęła, że zaniechałam tego pomysłu.  Z przyjemnością powróciłam do klimatu stworzonego przez Zafona, znanego mi wcześniej z jego najpopularniejszego dzieła.
To powieść gotycka o magicznej Barcelonie lat dwudziestych. Młody pisarz David Martin przyjmuje zlecenie napisania książki od mocno podejrzanego osobnika, z którym z czasem toczy tytułową grę. Mamy tutaj ponownie Cmentarzysko Zapomnianych Książek, intrygi i tragedie, które ciekawie się przeplatają. Wszystko to jest osnute mgłą tajemnicy i mroku. Pisarz inteligentny - to określenie przychodziło mi na myśl czytając kolejne stony. Zafon niezwykle logicznie porusza się po labiryncie zagadek jakie tworzy, nie gubiąc się przy tym ani razu. Mistrzowska bystrość w takim wydaniu jest godna polecenia z czystym sercem.

Moja ocena: 5/6.

środa, 26 czerwca 2013

Książka ubiegłego lata

tytuł oryginału: Splitterherz
autor: Bettina Belitz
wydawnictwo: Znak Emotikon
data wydania: 16 czerwca 2011
liczba stron: 507

Wpadłam na pomysł, aby przywołać książkę, która najbardziej utkwiła mi w pamięci minionego lata. Będzie to "Pożeracz snów"

wtorek, 25 czerwca 2013

Kino 2

Miało być o książkach, a znowu będzie o filmach. Tym razem kino z Korei Południowej bo uważam, że jest ono dużo lepsze od kina polskiego.
Blind (2011)
Świeżynka bo obejrzałam go wczoraj. Niewidoma Min Soo-ah jest świadkiem wypadku drogowego. Początkowo sceptyczny detektyw przydzielony do sprawy prosi ją o pomoc w odnalezieniu sprawcy. Pojawia się również kolejny świadek w postaci nastolatka, jednak ich zeznania różnią się. Wkrótce okazuje się że sprawa może być powiązana ze zniknięciami młodych kobiet. Jednym słowem określiłabym ten film jako... naiwny. W ilu to filmach morderca, gdy już leży na glebie po walce, po chwili wstaje na nowo bo go nie dobito ;) Zawsze mnie to denerwuje, że bohaterowie mają tak ograniczoną wyobraźnię. Wiadomo, że przestępca powstanie i znowu zacznie się jatka. Nie lepiej od razu go zakuć w kajdanki czy dobić cegłą? Mimo utartego juz schematu dość dobrze się oglądało.
Moja ocena: 4/6.
 

niedziela, 23 czerwca 2013

Kino

Szczerze powiedziawszy latem nie chce mi się czytać książek tak jak jesienią czy zimą (może też tak macie?), dlatego nadrabiam zaległości jeśli chodzi o filmy. W ten weekend obejrzałam sobie dwa i oto co o nich sądzę:
Intruz / The Host (2013)
Gatunek: thriller, romans, sci- fi.
Film bardzo znany,  na podstawie powieści (2008r.) amerykańskiej pisarki Stephenie Meyer. Książki jakoś nie miałam okazji przeczytać i nie wiem czy byłby teraz sens. Wiadomo jak jest z ekranizacjami, ale tutaj podobno dość wiernie jest odwzorowana książkowa fabuła.
Przede wszystkim film jest bardzo długi bo trwa ponad 2 godz. Sci- i, a więc wiadomo- przyszłość. Ludzkie ciała i umysły opanowują dusze, które choć dobre, nie potrafią czuć. No i mamy sobie plakatową Melanie i  Wagabundę jednocześnie, która przeżywa swoiste rozdwojenie jaźni. Twórcy wysyłają do widzów moc górnolotnych dialogów wypowiadanych z patosem i powoli, byśmy mogli zrozumieć ideowe przesłanie filmu. I żeby znieść jakoś tę powagę myśli, musiałam podzielić sobie film na kilka części żeby dotrwać do końca.
Moja ocena: 3/6.
Barbara (2012)
Gatunek: dramat.
Akcja filmu rozgrywa się w 1980 roku we wschodnich Niemczech. Tytułowa Barbara to lekarka, która składa wniosek o wizę emigracyjną, co władze uznają za oficjalne wygłoszenie chęci opuszczenia NRD. Kobieta zostaje dyscyplinarnie przeniesiona z prestiżowego szpitala w Berlinie Wschodnim do małej miejscowości położonej nad naszym morzem. Rozpoczyna tam pracę na oddziale chirurgii dziecięcej, kierowanym przez dr Reisera.
Film oglądało mi się bardzo przyjemnie bo lubię takie kameralne kino i klimat niedalekiej przeszłości. A jeszcze przyjemniej patrzyło się na przepiękną Ninę Hoss tytułową Barbarę. Mało słów, dużo wyrazistości. W porównaniu do "Intruza" obejrzałam w jednym kawałku.
Moja ocena: 6/6.

piątek, 21 czerwca 2013

ULUBIONA KSIĄŻKA: "Norwegian Wood"- Haruki Murakami

tytuł: Norwegian Wood
autor: Haruki Murakami
tytuł oryginału: ノルウェーの森
wydawnictwo: Muza
data wydania: 3 lutego 2006
liczba stron: 472

Powieść została wydana w Japonii we wrześniu 1987 (nie było mnie jeszcze na świecie ;) i bardzo szybko stała się bestsellerem. Powstawała w Grecji i we Włoszech, którą przeczytał "każdy" w Japonii. Autor zaprzecza, że jest to powieść autobiograficzna. Akcja umieszczona jest w późnych latach 60-tych.

W 2010 r. powstała japońska ekranizacja powieści, ale szczerze powiedziawszy nie oglądałam jej i nie mam zamiaru bo nie chcę poczuć rozczarowania. Wiadomo, że wiele ekranizacji jest średnio udanych, chociaż akurat japońskie filmy bardzo lubię. Najlepiej żeby obraz jaki stworzył mi w głowie po przeczytaniu książki już takim pozostał.
Przeczytałam ją jednym tchem w lutym tego roku. Jest to niezwykle klimatyczna opowieść o miłości, śmierci, przyjaźni, rozstaniach, depresji i samotności. Przedstawia losy pewnego chłopaka, a później mężczyzny o imieniu Watanabe. Główny bohater jest niezwykle rozsądny na tle otaczających go dramatów i nieszczęść. Z pozoru to banalna historia o dojrzewaniu jakich wiele, jednak oryginalny styl pisania i klimat Murakamiego sprawiają, że książka z całą pewnościę jest niezwykła.
Moja ocena: 6/6

Cytaty z książki:
„Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, a jego częścią.”

„Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.”

„Nawet bez naszego udziału wszystko ułoży się tak, jak ma się ułożyć, i choćby człowiek nie wiem jak się starał, prędzej czy później ktoś zostanie zraniony. Takie jest życie.”

„Gdy wokół jest ciemno,pozostaje tylko spokojne czekanie, aż oczy przywykną do mroku.”

„Dlatego nie krępuj się nikim i kiedy zdaje Ci się, że coś może dać Ci szczęście, chwytaj tę okazję i bądź szczęśliwy.”

„Wkrótce przyszedł sen i zamknął za mną ciężką, ołowianą bramę - po drugiej stronie snów nie było.”

Oryginalny tytuł Noruwei no mori, jest standardowym japońskim tłumaczeniem tytułu piosenki The Beatles pod tytułem Norwegian Wood, napisanej przez Johna Lennona, która często występuje w powieści: 

 Inne wydania: